– Przepraszam pana, ale ten stolik jest zarezerwowany – powiedział kelner, a zarazem właściciel, sześćdziesięciolatek, łysy, za to z długimi, obwisłymi wąsami, wysokiego wzrostu, z wydatnym brzuchem.

Komisarz posłusznie wstał. Miał już złożyć pośladki na krześle przy stoliku obok, lecz wąsacz znowu przemówił:

– Ten też.

Montalbano poczuł, że zaraz się rozgniewa. Czy ten facet z niego kpi? Szuka zwady? Chce, żeby źle się to skończyło?

– Wszystkie są zajęte. Jeśli pan sobie życzy, obsłużę pana przy tamtym – powiedział kelner-właściciel, widząc, że klient zmienia się na twarzy.

I wskazał na mały stolik pomocniczy, zawalony sztućcami, szklankami i talerzami, tuż przy wejściu do kuchni, skąd wydobywał się ten zapach, który cię syci, zanim jeszcze zacząłeś jeść.

– Doskonale – powiedział komisarz.

Siedział jakby na pokucie, widział przed sobą właściwie tylko ścianę; chcąc popatrzeć na salę, musiałby odwrócić się na krześle i wykręcić szyję. Ale po kiego licha miałby patrzeć na salę?

– Jeśli pan czuje się na siłach, polecam piekące muszelki – odezwał się wąsacz.

Wiedział, co to muszelki – pewien rodzaj makaronu – ale dlaczego miałyby piec? Nie chciał jednak dać tamtemu satysfakcji wypytując, jak się te muszelki przyrządza. Ograniczył się do jednego pytania:

– Co znaczy – jeśli czuję się na siłach?

– Dokładnie to, co znaczy: jeśli czuje się pan na siłach – brzmiała odpowiedź.

– Tak, czuję się na siłach, proszę się nie martwić.

Tamten wzruszył ramionami i zniknął w drzwiach kuchni. Wkrótce wrócił i zaczął przypatrywać się komisarzowi. Siedząca w głębi para poprosiła o rachunek. Wąsacz podliczył, goście zapłacili i wyszli bez pożegnania.

„Widocznie pozdrowienia nie są tutaj w modzie" – pomyślał Montalbano i przypomniał sobie, że on także, wchodząc, nikogo nie pozdrowił.

Wąsacz wrócił z kuchni i zajął identyczną pozycję jak poprzednio.



29 из 141