Potem księgowy zaprosił do Vigaty na wystawny obiad wszystkich swoich klientów z obszaru prowincji i przy deserze dał im do zrozumienia, że zysk z oprocentowania za następne półrocze będzie jeszcze wyższy – niewiele wprawdzie, ale jednak. Wieść rozeszła się po okolicy i przed okienkami jego przedstawicielstw ludzie zaczęli ustawiać się w kolejce, błagając o przyjęcie ich pieniędzy, na co księgowy wspaniałomyślnie wyrażał zgodę. W tej drugiej turze do staruszków dołączyli także młodzi, chcący jak najszybciej się wzbogacić. Na koniec półrocza oprocentowanie depozytów wzrosło o dalsze trzy punkty, interes szedł pełną parą – ale po upływie czwartego półrocza Emanuele Gargano już się nie pokazał. Urzędnicy agencji i klienci odczekali dwa dni, potem postanowili zatelefonować do Bolonii, gdzie miała znajdować się dyrekcja generalna „Króla Midasa", taką bowiem nazwę nosiła firma naszego księgowego. Na telefon nikt nie odpowiedział. Po przeprowadzeniu krótkiego dochodzenia wyszło na jaw, że wynajmowany przez Gargana lokal firmy został oddany do dyspozycji prawowitemu właścicielowi, który był wściekły, bo od kilku miesięcy nie płacono mu czynszu. Bezskuteczne poszukiwania księgowego w Vigacie i okolicach – nie było tam po nim śladu – trwały około tygodnia. Potem nastąpiły liczne gwałtowne najścia na przedstawicielstwa ze strony tych, którzy wpłacili pieniądze. Tajemnicze zniknięcie księgowego tłumaczono zaś sobie na dwa sposoby.

Jedni utrzymywali, że Emanuele Gargano pod zmienionym nazwiskiem przeniósł się na jakąś wyspę Oceanu Spokojnego, gdzie używa sobie w towarzystwie przepięknych półnagich kobiet, szydząc z klientów, którzy obdarzyli go zaufaniem i swoimi oszczędnościami. Zdaniem innych księgowy wykorzystał nieostrożnie depozyt jakiegoś mafiosa, a teraz gnije dwa metry pod ziemią albo ryby obgryzają jego kości.

W prowincji była wszelako jedna kobieta, która nie podzielała tych poglądów. Tylko jedna, Mariastella Cosentino. Mariastella, tęgawa i niezgrabna pięćdziesięciolatka, wystąpiła o zatrudnienie w agencji firmy Gargana w Vigacie i została przyjęta po krótkiej, lecz bardzo ożywionej rozmowie z samym właścicielem.



5 из 141