– Nie mieszka pani tutaj?

– Nie. Tam jest adres. Czarnomorska, to blisko, sam pan widzi.

– To co pani tu robi?

Z wyrazu twarzy można było bez trudu wywnioskować, że świadek o nim źle pomyślał, ale swoich myśli w pełni nie wyjawił.

– A co mam robić? Jak zawsze przyszłam, zakupy zrobiłam, brat jest sam, zadbać o niego trzeba. Prawie, co dzień przychodzę, gdzieżby on sobie co ugotował albo, co. Posprzątać, pranie zrobić, wszystko w ogóle, a co, pan śledczy daty urodzenia nie widzi? Dwanaście lat starsza jestem, to ja go chowałam, obu chowałam, dwadzieścia lat miałam, jak matka umarła, dwóch braci na mojej opiece zostało! Ja dla nich wszystko…

– A ojciec? – zdołał wtrącić komisarz.

– Ojciec to już wcześniej, rynny kładł, po pijaku z dachu zleciał i na śmierć się zabił, że po pijaku to nawet odszkodowania za niego żadnego nie było, tyle, co pogrzebowe. Jaki tam był z niego ojciec…

– A mąż…?

Gabrieli Ziarniak łzy nieprzerwanym strumieniem płynęły po twarzy, ale nie zwracała na to uwagi i nawet nosa nie musiała wycierać.

– Czyj mąż? – zainteresowała się nieufnie.

– Pani mąż. Skoro jest pani wdową, męża pani miała.

– A tam, mąż! Za mąż poszłam, czemu nie, trzydzieści jeden lat miałam, Mirek pełnoletni już był, ale mój mąż to nie był dobry człowiek. Awanturnik, nawet rozwodzić się zamyśliłam, nie zdążyłam, bo umarł. Zwyczajnie umarł, w szpitalu, raka miał.

– A dzieci…?

– Nie miałam dzieci, tylko brat mi został.

– Zaraz. Jeden? A drugi? Wspomniała pani o dwóch?

Zapłakana Gabriela skrzywiła się niechętnie.

– On młodszy od Mirka o dwa lata. Przekorny taki. O, nic złego, szkołę skończył, na studia poszedł, wszystko jak się należy, ale od rodziny odskoczył. Sam chciał wszystko po swojemu, na parę lat wyjechał, prawie nas znać nie chciał, ani Mirka, ani mniej. Nie to nie. Tylko Mireczek mi został…



21 из 298