Terri wiedziała, do czego zmierzał lekarz, ale mylił się. Richard nie zmienił zdania. Musiał mieć jakiś zupełnie inny powód, kiedy napisał w dokumentach, że jest żonaty.

A jeśli chodzi o nią, nie potrafiła wskrzesić uczuć, które dawno umarły.

– Doktorze, nasze małżeństwo należy do przeszłości. Mimo to chciałabym, żeby Richard jak najszybciej doszedł do siebie i wrócił do pracy.

– Ja też tego chcę.

– W takim razie do zobaczenia jutro.

Zjechała windą do foyer i poprosiła recepcjonistkę, by zamówiła jej taksówkę. Kolację zjadła w hotelowym pokoju, po czym zadzwoniła do matki i Beth. Opowiedziała im o wszystkim, a potem położyła się do łóżka.

Jednak pomimo wyczerpania podróżą i przeżyciami minionego dnia, nie mogła zasnąć. Włączyła telewizor i zaczęła oglądać jakiś film. Kiedy obudziła się następnego ranka, telewizor nadal był włączony.

Zjadła śniadanie w pokoju, wzięła prysznic i ubrała się w świeżą bluzkę i spódnicę. Wyszła z hotelu i skinęła na taksówkę.

Temperatura na dworze była w sam raz i Terri musiała przyznać, że czuła się tu dużo lepiej niż w Atlancie, gdzie miała przesiadkę.

Jechała do szpitala, rozglądając się uważnie po okolicy. Guayaquil było dużym portowym miastem położonym nad samym oceanem. Wśród ciemnowłosych, mówiących po hiszpańsku mieszkańców zauważyła wiele pięknych kobiet i bez trudu mogła sobie wyobrazić, jak Richard korzystał z uroków życia w takim miejscu.

Drzwi do jego pokoju były uchylone. Zajrzała do środka i zobaczyła młodego lekarza, zmieniającego opatrunki.

Na jej widok, uśmiechnął się szeroko.

– Proszę wejść, pani Jeppson. Jestem doktor Fortuna. Spodziewaliśmy się pani.



7 из 106