
Najwyraźniej doktor Dominguez nie poinformował kolegi o tym, czego się od niej dowiedział.
– Jestem pewien, że gdy pani mąż będzie mógł mówić, powie, jak bardzo się cieszy, że pani przyjechała. Sprawdzam właśnie szwy.
Terri z ulgą opadła na krzesło.
Doktor odwinął nieco bandaż i Terri ujrzała czubek głowy Richarda. Zawsze strzygł włosy na krótko, ale teraz miał je dłuższe niż zwykle.
– Ach – doktor najwyraźniej był zadowolony z tego, co zobaczył. – Wszystko pięknie się goi. Nikt by nie zgadł, że tu była rana. Proszę się nie ruszać, a ja założę nowy opatrunek. Jutro zdejmiemy panu bandaże z głowy.
Jego słowa wlały w serce Terri trochę otuchy. Wyobrażała sobie, jaką radość musiał odczuć Richard.
– A co z oparzeniami?
– Też się goją. Jutro odwiniemy dłonie i założymy opatrunek, w którym pacjent będzie mógł poruszać palcami. Możemy też odłączyć już tlen.
– A ramię?
– Chirurg nastawił zwichnięty bark, który przez jakieś trzy, cztery tygodnie musi pozostać unieruchomiony, ale nic ponadto. Jak na taki wypadek, mąż odniósł niewiele obrażeń. Musiał uprawiać dużo sportów.
Richard?
– Chyba od czasu szkoły średniej nic nie robił.
– W takim razie uprawiał sport po kryjomu przed panią. Inaczej nie wyszedłby z tego obronną ręką.
Może chodził na siłownię już po rozwodzie. Nie miała pojęcia.
– A jego gardło?
– Za kilka dni będzie jak nowe.
– Przepraszam za moją niecierpliwość.
– To przywilej żony.
– Czy jest coś, co mogę dla niego teraz zrobić?
Doktor dokończył bandażować głowę pacjenta i obniżył oparcie łóżka.
– Jedna rzecz przychodzi mi do głowy.
– Jaka?
– Może pani wymasować mu nogi i stopy. To go zrelaksuje i pomoże zasnąć. Na stole jest specjalny olejek do masażu.
– Zaraz to zrobię.
– Doskonale.
Ważne było tylko to, by pomóc Richardowi. Jeśli masaż ma złagodzić ból, zrobi go z przyjemnością.
