
Rozłożył szeroko ręce w geście bezradności i Lee nie mogła się nie uśmiechnąć. Nie przepadała za tym człowiekiem, lecz poświęcenie, jakim się wykazał, by sprawić przyjemność jedynaczce, było ze wszech miar godne podziwu.
– Wcale nie musicie sobie iść – zapewniła. – Tylko że mam jeszcze sporo pracy i nie skończę wcześniej niż za dwie godziny.
– Masz dzisiaj szczęście – Daniel Raife zwrócił się do córki. – Usiądziemy sobie gdzieś w kąciku i będziemy się zachowywać tak cicho, że w ogóle zapomni pani, że tu jesteśmy – dodał, uśmiechając się do Lee.
Rozradowana Phoebe wyszła z biura, by popatrzeć na modelki, jej ojciec tymczasem najwyraźniej nie miał zamiaru ruszać się z miejsca.
– Naprawdę z całego serca panią przepraszam – odezwał się po chwili. – Gdy dowiedziałem się, kim pani jest, zdałem sobie sprawę, jakie głupoty wygadywałem.
– Zdaje się, że ja przeżyłam podobny wstrząs, kiedy odkryłam, że awanturowałam się z ulubieńcem kobiet – przyznała Lee niepewnie.
– To znaczy, że nie rozpoznała mnie pani? – spytał z udawanym oburzeniem w głosie, co sprawiło, iż obydwoje roześmiali się serdecznie.
– Czemu nie powiedział mi pan, że Phoebe to pańska córka?
– Próbowałem, ale nie dała mi pani dojść do słowa. Ona sama natomiast nie nie mówiła, bo cała ta sytuacja niezmiernie ją bawiła. Mam nadzieję, że firma ubezpieczeniowa powiadomiła panią, że wziąłem na siebie całą odpowiedzialność?
– Tak, ale, szczerze mówiąc zamierzałam się z panem skontaktować w tej sprawie. Nie mogę pozwolić, żeby cała wina spadła na pana. Miał pan rację, powinnam była zareagować dużo wcześniej – przyznała. – Tak więc ja również ponoszę za to odpowiedzialność.
– Czy wracała pani wtedy z sesji zdjęciowej? – spytał pozornie bez związku.
Lee skinęła głową.
– W takim razie na pewno była pani śmiertelnie zmęczona… ciągnął. – Nie powinienem był pochopnie wyciągać wniosków. Czy mogę prosić panią o wybaczenie?
