Znowu usłyszała jakiś płacz, a raczej cichutkie kwilenie.

Serce waliło jej jak oszalałe.

Płacz dziecka w lesie żałosne popiskiwanie niemowlęcia. Ta mogło oznaczać tylko jedno – wyrodzeniec.

Silje wprost do szaleństwa bała się wyrodzeńców. Słyszała o nich mnóstwo przeróżnych historii i zawsze obawiała się zetknięcia z nimi.

Mówiono, że są śmiertelnie niebezpieczne, że wyrodzeńce to upiory-duchy dzieci urodzonych w tajemnicy dawno temu i porzuconych. Nawiedzają każdego, kto znajdzie się dość blisko ich sekretnego grobu. Często opowiadano, co stało się z ludźmi, którzy zanadto zbliżyli się do takiego miejsca. Słyszała historie o niemowlęciu wielkim jak dom, które z głośnym krzykiem podążało za człowiekiem, stąpając przy tym ciężko, i wczepiało się w plecy nieszczęśnika, aż ten zapadał się w ziemię po kolana. Utrzymywano też, że owe upiory potrafią przybierać różne postacie: czarnych psów, trupów dzieci bez gardła, kruków i gadów – wszystkie równie złośliwe.

Silje stała jak sparaliżowana. Nogi odmawiały jej posłuszeństwa.

Natomiast mała, która dotąd mocno się do niej tuliła, zareagowała zupełnie inaczej. Mówiła coś, czego Silje nie rozumiała. Powtarzała w kółko jedno słowo, czy może imię? Brzmiało to jak „Nadda” lub podobnie. Może miała braciszka, a może siostrzyczkę, która właśnie umarła? Nie można było tego wykluczyć.

Zniecierpliwiona, chwyciła Silje za rękę i zaczęła ciągnąć w bok od ścieżki, między drzewa, w stronę, skąd dobiegał płacz dziecka.

Silje opierała się, najchętniej uciekłaby stąd natychmiast.

Dziewczynka powtórzyła słowo czy imię jeszcze raz. W jej głosie zadrżał płacz.

– To niebezpieczne – zaprotestowała Silje. – Musimy szybko stąd odejść!

Uciec stąd? A ogromny upiór będzie deptać im po piętach? Nie, to jeszcze gorzej. Przypomniała sobie, co mówiono o wyrodzeńcach i ich rozpaczliwym pragnieniu, aby zostały ochrzczone. Dlatego przywoływały matkę.



10 из 193