Co trzeba zrobić, by wyrodzeniec zaznał spokoju? Odprawić modły? Przecież ona nie jest księdzem. Albo… zaraz! Było przecież… zaklęcie. Żeby je sobie tylko przypomnieć! To było coś jak „ja ciebie chrzczę…”.

Najlepiej zrobić wszystko naraz.

Silje wzięła głęboki oddech i zaczęła odmawiać wszystkie modlitwy jakie tylko znała, na przemian katolickie i protestanckie. Niektóre pamiętała jeszcze z dzieciństwa, innych wyuczyła się u księdza.

Powoli i niepewnie, gotowa w każdej chwili do ucieczki, zbliżała się do wyrodzeńca.

Płacz ucichł. Modlitwy widać pomogły! Poczuła się nieco pewniej i przyspieszyła. W myślach starała się ułożyć jakiś rytuał chrztu, pasujący do tych okoliczności. Dziewczynka raźno ciągnęła ją dalej, zmuszając do pośpiechu.

Przedzierały się pośród gałęzi, a Silje cichym, drżącym głosem mamrotała:

– Znalazłam cię nocą w ciemności. Dlatego chrzczę cię Dag, jeżeli jesteś chłopcem. [Dag – norweskie imię męskie; znaczy również ‘dzień’] Byłeś przeznaczony na śmierć, jak dawno temu, nie wiem. Dlatego, jeżeli jesteś dziewczynką, chrzczę cię Liv. [Liv – norweskie imię żeńskie; znaczy również ‘życie’]

Czy brzmi to głupio? Czy taki chrzest wystarczy? Dla pewności dodała jeszcze: „W imię Jezusa Chrystusa. Amen”, choć nie była przekonana, czy może wypowiadać tak święte słowa. Mogli je wymawiać tylko księża.

Ale czy nie jest niebezpiecznie nazywać dziecko Liv? Wyrodzeniec może naprawdę ożyć i powstanie ogromny… Nie, nie wolno jej tak myśleć. Zrobi wszystko jak umie najlepiej i pozostanie tylko modlić się, by to wystarczyło.

Dziewczynka koniecznie chciała odnaleźć wyrodzeńca i to umacniało Silje w przekonaniu, że na pewno miała młodsze rodzeństwo. Powstrzymywanie jej nie miało sensu, trzeba za nią iść.

Powinien być gdzieś tutaj. Zatrzymała się i schyliła, szukając po omacku między drzewami. Serce waliło jej ze strachu, sztywne z zimna palce drżały.



11 из 193