
Dotknąć wyrodzeńca? Jakie to będzie uczucie? Czy w ogóle cokolwiek poczuje? Może tylko wyschnięte kości? Albo może to będzie coś ohydnego, oślizgłego? A może coś złapie ją żelaznym chwytem za rękę? Marzyła tylko, by móc uciec. Nagle drgnęła.
Dziewczynka najwyraźniej coś znalazła, bo zaczęła szybko i niezrozumiale o czymś mówić. Teraz Silje usłyszała stuknięcie, jakby uderzenie w drewno. Pomacała. Jej dłonie natrafiły na drewnianą rączkę. Wyglądało to na kubek do piwa z przykrywką. Nie jest to chyba takie niebezpieczne, pomyślała. Szukała dalej. Płótno… Cieplejsze niż zamarznięta ziemia.
Małe zawiniątko. Gdy go dotknęła, znowu usłyszała płacz. Zebrała się na odwagę i ostrożnie zaczęła rozwijać grubą materię. Ciepła skóra. To było dziecko. Żywe dziecko, nie żaden duch. Dziecko pozostawione, by dopiero stać się duchem.
– Dziękuję ci – szepnęła do dziewczynki. – Uratowałaś dziś ludzkie życie.
Dziewczynka radośnie dotykała maleństwa.
– Nadda – powtórzyła i Silje nie miała serca jej odepchnąć, mimo że mała zetknęła się z zarazą.
Kubek. Potrząsnęła nim. Zachlupotało. Wsunęła palec do środka i poczuła coś mokrego, co nie zdążyło jeszcze zamarznąć. Polizała.
– Mleko! – Święty Boże, to mleko!
Otrząsnęła się z oszołomienia, kiedy spostrzegła, że przytknęła już kubek do ust, gotowa wypić wszystko duszkiem.
Dzieci. Musi pamiętać o nich!
Może choć jeden łyczek?
Nie, nie będzie w stanie przestać.
Najpierw dziewczynka. Musi dostać trzecią część.
Mała piła łapczywie, wydając przy tym różne odgłosy, jakby pomrukiwała z zadowolenia. Odebranie jej kubeczka okazało się trudne, ale, choć z żalem, musiała to zrobić. Dziewczynka zareagowała ostro, z wielką złością, która przeraziła Silje.
– Nadda też musi dostać – szepnęła i to uspokoiło małą. Poza tym mleko zasyciło już chyba pierwszy głód dziewczynki. Nie trzeba wiele takiej małej istotce.
