
Silje przyklękła obok. Dziecko odwróciło zapłakaną twarzyczkę w jej stronę. Była to śliczna, dobrze zbudowana dziewczynka o ciemnych lokach, ciemnych oczach i silnych dłoniach.
– Twoja matka nie żyje – powiedziała Silje łagodnie. – Nie może już z tobą rozmawiać. Teraz musisz iść ze mną.
Usta dziewczynki drżały, ale przerażenie sprawiło, że przestała płakać. Silje wstała i spróbowała otworzyć drzwi wychodzące na podwórko. Wszystkie były zamknięte. Kobieta z pewnością tu nie mieszkała. Być może schroniła się tu tylko po to, by umrzeć. Silje wiedziała też z doświadczenia, że gdyby zapukała, i tak nikt by jej nie otworzył.
Szybkimi ruchami oderwała skrawek materiału ze swego ubrania, związała go w coś, co mogło przypominać kukiełkę, włożyła ją w dłonie zmarłej, by jej dusza nie mogła niepokoić dziecka i pomodliła się za nią chwilę.
– Chodź – powiedziała do małej. – Musimy iść.
Dziewczynka nie posłuchała. Kurczowo trzymała się matczynego płaszcza, pięknego i niezbyt zniszczonego. Sama też była dobrze ubrana; bez zbytku, ale ładnie. Matka musiała być kiedyś olśniewająco piękna. Teraz w jej czarnych, martwych oczach odbijał się blask księżyca.
Silje nie przyszło nawet do głowy, by wziąć płaszcz zmarłej i w ten sposób ochronić się przed dokuczliwym zimnem. Byłoby to dla niej nie do przyjęcia, taki czyn uznałaby za ohydny.
– Chodź – powtórzyła, bezradna wobec płaczu dziecka. Ostrożnie rozluźniła rączki małej i podniosła ją. – Spróbujemy znaleźć dla ciebie trochę jedzenia.
Nie miała nawet pojęcia, gdzie go szukać, ale już samo słowo „jedzenie” podziałało magicznie. Dziewczynka poddała się z westchnieniem i pozwoliła wynieść z podwórza. Rzuciła tylko matce spojrzenie tak pełne żalu i rozpaczy, że Silje wiedziała, iż nigdy tego nie zapomni.
Przez całą drogę, kiedy niosła ją ulicami aż do bramy, mała cicho płakała. Prawdopodobnie była zbyt wycieńczona, by sprzeciwiać się w jakikolwiek inny sposób. Silje miała teraz dodatkowy problem. Była odpowiedzialna za drugą istotę, za dziecko, które wedle wszelkiego prawdopodobieństwa umrze za kilka dni. Do tego czasu ona musi zadbać, by nie głodowało.
