Grubas z oburzeniem zaprotestował przeciwko tej insynuacji, ale porucznik, wciąż zdumiony, że ktoś uważa go za mężnego i kompetentnego, kazał mu odejść. Kiedy ujrzał przed sobą napełnioną szklaneczkę, uśmiechnął się niewyraźnie i powiedział:

— Dziękuję

Rozdział 2

Porucznik przedstawiał się imponująco: jego wysoka, szczupła sylwetka dobrze prezentowała się w szarobrązowym mundurze, zaprojektowanym dla Ziemskich Sił Zbrojnych, w błyszczących wysokich butach z cholewami i w białym, szerokim pasie, stanowiącym pamiątkę po tradycyjnym parcianym pasku przy dawnym mundurze polowym — ogólnie biorąc przyjemnie było na niego popatrzeć. Tylko twarz wieńcząca ten elegancki mundur nie pasowała do całości i nosiła, mówiąc najoględniej, wyraz głębokiego niepokoju. Dermod ponownie przeklął grubasa pod nosem, i chcąc choć po części naprawić zło wyrządzone przez jego gadaninę, powiedział głośno:

— Niech pan nie zwraca uwagi na to, co mówił ten niewydarzony patałach. Będziemy walczyć podczas tej wojny i co więcej, wygramy ją… tym razem wszystko potoczy się inaczej. Pozwoli pan, że chwilę porozmawiamy — ciągnął tonem człowieka, który prosi o wyświadczenie mu zaszczytu. — Nie zajmę panu dużo czasu, bo z pewnością spieszy się pan na randkę z jakąś ślicznotką i nie chciałbym…

— Nie mam żadnej randki — przerwał mu porucznik. — Widzi pan, właśnie niedawno się ożeniłem i ona… ja… — zakrztusił się i zamilkł, najwyraźniej starając się zapanować nad sobą. Przez jedną straszną chwilę Dermod obawiał się, że wybuchnie łzami.

Widział całą tę żałosną scenę: młody małżonek powołany do walki, przestraszony, młoda żona, też przestraszona, zabrania mu jechać. Dylemat. Kłócą się i on wychodzi poszukać odwagi w kieliszku. Ani śladu kręgosłupa, charakteru, czegokolwiek, pomyślał Dermod z niechęcią. I z takim materiałem mam prowadzić wojnę!



8 из 59