Nie chciał. Zażądał przyzwoitego opakowania. Dwaj faceci nie byli grzeczni, wybuchnęli awanturą. Jeden przechylił się przez ladę, chwycił anioła za odzież pod szyją, potrząsając gwałtownie. Zepchnął pakę z lady, zwaliła się na ziemię i rozleciała jeszcze bardziej. Spojrzałam na poniewierający mi się pod nogami narożnik płachty i eksplodujące w mgnieniu oka straszliwe przeczucia zmroziły mnie na kamień.

Znałam ten narożnik lepiej niż siebie samą. Osiem lat temu osobiście przybiłam go do deski cienkim gwoździkiem, a Mikołaj szarpnął i rozdarł. Wina była oczywiście moja, chociaż nikt mu nie kazał szarpać, gwoździk można było wyjąć delikatnie, ale nie. Przeze mnie zniszczyła się taka świetna, brezentowa płachta! Ujęłam się honorem, zacerowałam nicią z sieci rybackiej, rzecz działa się gdzieś na krańcach kraju, w odległych plenerach, igłę i nici miałam, ale brakowało mi naparstka i wbijałam tę igłę w twardy brezent, popychając wszystkim, co mi wpadło pod rękę, głównie starą podkową, znalezioną pod lasem. Własne dzieło ujrzałam teraz na dworcu Centralnym…

Sprecyzować wszystkich skojarzeń nie zdołałam, bo wydarzenia rozwijały się zbyt szybko. Jeden facet szarpał tego za ladą, drugi przełaził wierzchem do środka, widocznie chciał mieć lepszy dostęp do przeciwnika, skądś pojawił się nagle trzeci, przegiął się, omal nie wpadając tam głową, sięgnął pod ladę i wyrwał spod niej torbę Mikołaja. Przez ten narożnik już właściwie byłam nastawiona, płonął mi czerwono sygnał alarmowy. Ściana, o którą się wspierałam, odepchnęła mnie energicznie, ten trzeci z torbą stanął na nogach, a ja wystartowałam.

Absolutnie i w żadnym wypadku nie zamierzałam walić go bykiem w żołądek. W nic i niczym nie zamierzałam go walić, uczestnictwo w bójkach nigdy nie stanowiło mojego ulubionego hobby. Najzwyczajniej w świecie potknęłam się o rozwłóczoną pod nogami płachtę i wyłącznie dla utrzymania równowagi runęłam przed siebie z impetem, przy czym tułów miał znacznie większe przyśpieszenie niż kończyny dolne. W zgiętej pozycji, po trzech krokach zaledwie, dopadłam faceta i całkowicie wbrew woli, z całym rozpędem, walnęłam go głową w brzuch.



28 из 223