Jackson sam znalazł drzwi wyjściowe. Hologram czarnego zastąpiony został przez holo nagiego rzymskiego niewolnika, bardzo muskularnego, przystojnego, lecz wyraźnie nie genomodyfikowanego. Jakiś Amator. Kiedy Jackson go mijał, niewolnik ukląkł, spuścił oczy i otworzył usta. Półprzejrzyste kajdany z holograficznego złota przykuwały go do klamki Ellie Lester.


— Ona jest zupełnie po drugiej stronie, wiem o tym — mówił potem do swojej siostry, Theresy. — A więc nie powinno mnie to martwić. I właściwie wcale mnie to nie martwi.

— Martwi cię — odparła Theresa swym łagodnym głosem. — I powinno.

Siedzieli w atrium swojego mieszkania, przy przedobiednim drinku. Obiad składać się będzie z przestarzałej doustnej żywności. Ścianę atrium, która wychodziła na park, stanowiło przejrzyste pole Y Cztery piętra pod nimi, pod niewidzialną kopułą w Central Parku, szalała rebelia jesiennych kolorów. Enklawy na Manhattanie przegłosowały ostatnio przywrócenie modyfikowanych pór roku, choć tylko bardzo niewielką przewagą głosów. Ponad kopułą listopadowe niebo miało kolor popiołu.

Theresa miała na sobie luźną, kwiecistą szatę, która opadała wdzięcznymi fałdami aż do kostek. Jacksonowi zdawało się mgliście, że takie rzeczy wyszły już z mody. Jej twarz bez makijażu, blady owal pod czupryną srebrzystych włosów. Miała osiemnaście lat.

Theresa była krucha. Nie chodziło o słabość jej smukłego genomodyfikowanego ciała, ale o umysł. Jackson był skrycie przekonany, że coś poszło nie tak w fazie inżynierii embrionalnej, tak jak to się czasem zdarza. Genomodyfikacja to skomplikowany proces, a kiedy zygota przejdzie w blastomery, dalsze działania stają się niemożliwe. Przynajmniej tu, na Ziemi.

W dzieciństwie Theresa nie znosiła szkoły — wieszała się, łkając bezgłośnie i beznadziejnie, na swej oszołomionej ze zdumienia matce.



12 из 393