Aczkolwiek przynajmniej nie podejmowała — a była to sekretna obawa Jacksona — żadnych prób samobójczych. Stawała się coraz bardziej wyobcowana i coraz bardziej wszystkiego unikała — jak któraś z tych bladych, delikatnych kobiet z innego stulecia. Theresa haftowała. Studiowała muzykę. Spisywała żywot Bezsennej męczennicy Leishy Camden — ze wszystkich nieistotnych zajęć wybrała sobie akurat to — kobiety, którą zupełnie przyćmiło kolejne pokolenie o wiele bardziej bezwzględnych przedstawicielek jej płci.

Kiedy nadeszła Przemiana, Theresa była jedyną znaną Jacksonowi osobą, która odmówiła przyjęcia zastrzyku. Nie mogła pobierać pokarmu z gleby. Mogła za to ulegać infekcjom wirusowym albo bakteryjnym i często im ulegała. Mogła się zatruć toksynami. Mogła dostać raka.

Czasem, kiedy nachodził go szczególnie ponury nastrój, myślał, że to właśnie te bliżej nieokreślone neurologiczne słabości siostry, tak bardzo odrębne od jej inteligentnej słodyczy, sprawiły, że wybrał studia medyczne. A ostatnio przyszło mu do głowy, że słabości Theresy mogły również spowodować, że poślubił kogoś takiego jak Cazie Sanders.

Patrzył, jak siostra dolewa sobie soku owocowego — nigdy nie piła słoneczka, alkoholu ani żadnych syntetycznych endorfin w rodzaju endorkiss — i pomyślał, że to niedobrze, kiedy życie człowieka kształtowane jest przez młodszą siostrę, tak subtelnie, uparcie i niepotrzebnie stukniętą. Przyzwoliwszy na coś takiego, okazał się słaby. Przy Theresie czuł się jednak silny — pewnie na zasadzie kontrastu — a już samo to dowodzi jego słabości.

— Ludzie tacy jak Ellie Lester — odezwała się — nie są całością.

— Co masz na myśli? — Tak naprawdę wcale nie miał ochoty wiedzieć — łatwo mógł się przecież wplątać w kolejną z tych jej ostrożnych, męczących dyskusji na temat duchowości — lecz słoneczko w jego drinku przyjemnie go rozluźniało. Kości porozkładały się swobodnie przy rozluźnionych mięśniach, a w tle mruczał nieobowiązujaco chór parkowych drzew. Nie chciało mu się gadać. A już na pewno nie o danych na temat Ellie Lester, które sprawdził sobie zaraz po powrocie do domu i z których wynikało jasno, że odziedziczy po pradziadku ogromną fortunę. Niech już raczej Tessie sobie popaple. On posiedzi sobie w tym wieczornym półmroku i nie będzie słuchał.



14 из 393