
— Zgadza się — przytaknęłam. — Chcę pomóc w zwalczaniu nielegalnych eksperymentów genetycznych.
— I chcę ci powiedzieć, iż wiem, że za tym twoim chaotycznym stylem bycia kryje się lojalny i poważny obywatel Stanów Zjednoczonych.
Och, ten Colin. Nawet podwyższone IQ nie pomoże mu widzieć świata inaczej niż tylko w kategoriach binarnych. Do przyjęcia — nie do przyjęcia. Dobre — złe. Włączyć — wyłączyć. A rzeczywistość jest o ileż bardziej złożona. Zresztą chodzi nie tylko o to — on mnie okłamywał.
Jestem całkiem niezła, jeśli chodzi o wykrywanie kłamstw. O wiele lepsza niż Colin w ich ukrywaniu. Nie miał zamiaru zaufać mi na tyle, by zawierzyć jakieś istotne informacje o projekcie — czego by ten nie dotyczył. Zostałam zbyt pospiesznie zwerbowana, byłam zbyt chaotyczna, zbyt nierzetelna. To, że porzuciłam szkolenie przed jego ukończeniem, oznaczało de facto nierzetelność i brak lojalności i dyskwalifikowało mnie we wszystkich naprawdę istotnych zadaniach. W taki właśnie sposób rozumują te rządowe typki. I być może mają rację.
Jeżeli Colin powierzy mi nadzór nad kimś, będzie to wyłącznie działanie wspierające, potrójnie na zapas.
