Niemniej, jakoś nie chciało mi się wierzyć, że z całej gamy możliwych przekształceń wybrano by akurat te najwłaściwsze. Moje wątpliwości budzili wybierający, nie zaś sam fakt dokonywania wyboru. Stanowczo za daleko już posunęliśmy się w kierunku wyznaczanym przez Stephanie, która traktowała rozumne formy życia na równi z papierem toaletowym. Dzisiaj pies, jutro kosztowni a bezproduktywni Amatorzy Życia, a kto pojutrze? Podejrzewam, że Stephanie zdolna byłaby do ludobójstwa, jeśli tylko znalazłaby w nim korzystny dla siebie cel. O to samo mogłam podejrzewać wielu innych Wołów. Czasami nawet sama o tym myślałam, choć nigdy wtedy, kiedy myślałam naprawdę. To właśnie ta bezmyślność była dla mnie najbardziej wstrętna. Wątpię, czy Colin potrafiłby to zrozumieć.

— Zgadza się — przytaknęłam. — Chcę pomóc w zwalczaniu nielegalnych eksperymentów genetycznych.

— I chcę ci powiedzieć, iż wiem, że za tym twoim chaotycznym stylem bycia kryje się lojalny i poważny obywatel Stanów Zjednoczonych.

Och, ten Colin. Nawet podwyższone IQ nie pomoże mu widzieć świata inaczej niż tylko w kategoriach binarnych. Do przyjęcia — nie do przyjęcia. Dobre — złe. Włączyć — wyłączyć. A rzeczywistość jest o ileż bardziej złożona. Zresztą chodzi nie tylko o to — on mnie okłamywał.

Jestem całkiem niezła, jeśli chodzi o wykrywanie kłamstw. O wiele lepsza niż Colin w ich ukrywaniu. Nie miał zamiaru zaufać mi na tyle, by zawierzyć jakieś istotne informacje o projekcie — czego by ten nie dotyczył. Zostałam zbyt pospiesznie zwerbowana, byłam zbyt chaotyczna, zbyt nierzetelna. To, że porzuciłam szkolenie przed jego ukończeniem, oznaczało de facto nierzetelność i brak lojalności i dyskwalifikowało mnie we wszystkich naprawdę istotnych zadaniach. W taki właśnie sposób rozumują te rządowe typki. I być może mają rację.

Jeżeli Colin powierzy mi nadzór nad kimś, będzie to wyłącznie działanie wspierające, potrójnie na zapas.



24 из 355