Różnica między obojgiem rzucała się w oczy, jedno było rodzaju męskiego, drugie żeńskiego. Różniły ich też oczy. Kobieta miała wąskie, pionowo ułożone źrenice niczym kot, źrenice istoty męskiej były poziome, jak u kozła. Kobiece atrybuty samicy mogły przyprawić każdego chirurga plastycznego o zawrót głowy, z atrybutów męskich samca też nie można żartować.

Gdy proces materializacji obojga dobiegł końca, przyjrzeli się sobie nawzajem z paskudnymi uśmiechami. W ich przesyconych złem duszach pojawiła się radość. Z tego, że oto będą teraz na ziemi siać postrach i rozpacz, że będą czynić ludziom zło. To marzenie wielu potworów zamieszkujących ciemności.

Przedstawiciel płci męskiej krótko skinął głową i oboje rozpoczęli niezbędne przemiany. Skrzydła, ogony i pazury oraz wszystko inne, co mogło rzucać się w oczy, zostało wessane do wnętrza ciał i po chwili oboje stali się ludźmi. O gładkich, bezosobowych twarzach, na których rysy szczególne miały się pojawiać zależnie od okoliczności. Mężczyzna uczynił krótki, jakby odpychający ruch ręką i ciemna mgła zniknęła.

W końcu mnisi mogli ich zobaczyć; wszyscy, jak ich było sześciu, zerwali się z radosnymi okrzykami i rzucili się w głąb rozpadliny ku nowo przybyłym. Wirując opadali w dół niczym czarne, zniszczone papierowe latawce.

Gdy wylądowali, stali długo w milczeniu, przyglądając się swoim, jak sądzili, niewolnikom.

Ci zaś niczym szczególnym się nie wyróżniali! Zwyczajni ludzie. Bardzo zwyczajni, absolutnie pozbawieni jakiejkolwiek wyjątkowości. Co też tacy będą w stanie zdziałać na ziemi?

Jeden z „niewolników” mnichów rzekł krótko:

„Ubrania!”

„Posłuchajcie no – oznajmił jeden z katów stanowczo. – Tutaj my rozkazujemy!”

Zirytowana kobieta wykonała ledwo dostrzegalny ruch, a mnich odczuł to tak, jakby go trafiły tysiące noży, co go całkowicie uwolniło od poczucia wyższości.



13 из 147