Wąskie oczy Eldara rozbłysły.

– Wyobraź sobie, że nie. Czyż dorastające dzieci nie wyjeżdżają z domu, by zarobić na własne utrzymanie? Ale wy pewnie nie słyszeliście o czymś takim, rozpieszczone smarkacze! A teraz wróciłem do domu, bo tam, gdzie służyłem, nastała wielka bieda i nie dla wszystkich starczało jedzenia. A co tu zastałem? Dom pełen konających, którzy nikogo nie obchodzą!

– I wtedy uznałeś, że masz pełne prawo kraść? Czy nie byłoby prościej przyjść i powiedzieć, jak się sprawy mają?

Eldar przerwał swoją powolną wędrówkę w stronę domu. Wyprostował się i spojrzał na Villemo z góry.

– Wy naprawdę nigdy nie pojęliście, co to znaczy pochodzić ze Svartskogen?

– Owszem – odparła Villemo porywczo. – Duma i pycha, i nieliczenie się z nikim innym.

W tym momencie dostrzegła jednak w jego wzroku coś zupełnie nowego – pełne goryczy zmęczenie i rezygnację.

– Nie – rzekł cicho. – Nie, wy niczego nie pojęliście.

Ku swemu zdumieniu Villemo poczuła się winna.

W chwilę potem spośród drzew wyłoniła się niewielka leśna zagroda Svanskogen, Czarny Las.

Villemo nigdy tutaj nie była, widywała tylko tę zagrodę z daleka, ze wzgórz. Teraz mogła stwierdzić, że to niezłe gospodarstwo, większe niż zwyczajne zagrody komorników. Należało jednak do Grastensholm, a to oznaczało, że właściciele mają obowiązek pracować w określone dni dla swego chlebodawcy. Ludzie ze Svartskogen rzadko tę powinność wypełniali. Meidenowie mieli pełne prawo wyrzucić ich stąd, ale nie zamierzali tego robić. To nie w stylu Meidenów pozbawiać ludzi domu.

Za każdym razem gdy Villemo oglądała tę leśną zagrodę z któregoś ze swoich punktów obserwacyjnych, przenikał ją dreszcz. Wokół Svartskogen panowała jakaś dziwna, budząca grozę, nieprzyjemna atmosfera. Z rodzaju tych, o których otwarcie się nie mówi…

Wszyscy znali tę starą, paskudną historię o założycielu rodu, który cudzołożył z dwiema swoimi córkami, za co zapłacił głową. Ów zastrzelony dzisiaj, pozostawiony w lesie złodziej pochodził właśnie z linii zapoczątkowanej kazirodztwem starego. Eldar także był prawnukiem tamtego nędznika, lecz z innej, normalnej części rodu.



10 из 196