A gdy teraz on szeptał do niej „kocham cię”, pojęła, dlaczego poprzednio tak zareagował. Bo tym razem prawie uwierzyła, że on naprawdę myśli to, co mówi. Poczuła gniew, że Niklas nadużywa takich świętych słów, a jednocześnie zawód, że to tylko zabawa. Mimo to przeniknął ją leciutki dreszcz podniecenia. „Ile serca wkładasz w tę zabawę… – szepnęła. – Kogo masz na myśli?” „Nic cię to nie powinno obchodzić. A ty? Ty sama też jesteś bardzo przejęta. O kim ty myślisz?” „Nie, ja… – odparła Villemo niepewnie. – O nikim nie myślę. Jest mi po prostu przyjemnie.” „Mmm – potwierdził Niklas. I nagle oświadczył: – To okropnie głupia zabawa! Nigdy więcej nie będziemy tego robić!” Puścił ją tak gwałtownie, że się zatoczyła. „Ale było przyjemnie!” – parsknęła. „Diablo przyjemnie – potwierdził. – Ale teraz koniec. I wracaj sobie sama do domu!” – zawołał i zniknął.

Villemo poszła, przepełniona jakąś nową, buzującą radością.

– Tutaj widzę świeży ślad – powiedziała Irmelin i Villemo wróciła do rzeczywistości.

Zaledwie po paru krokach napotkali drugiego zbiega. Leżał na ziemi z pobladłą twarzą, włosami pozlepianymi potem i zaciskał zęby z bólu.

– O Boże, to Eldar – mruknął Niklas. – Źle trafiliśmy!

– Wygląda na to, że on trafił jeszcze gorzej – powiedziała Villemo.

To był ten sam chłopiec ze Svanskogen, którego kiedyś, przed wieloma laty, spotkali na drodze niedaleko Grastensholm. Wiedzieli, że on i jego siostra Gudrun zioną zapiekłą nienawiścią do Ludzi Lodu. Zwłaszcza siostra. Tamten zabity był kuzynem ich ojca czy coś w tym rodzaju. Stosunki pokrewieństwa w Svartskogen były niebywale skomplikowane, ale agresywność cechowała wszystkich.

Villemo nie spotykała Eldara od kilku lat, a zresztą nigdy nie widziała go z tak bliska.

I taka jestem chuda, pomyślała zakłopotana całkiem bez powodu.

Teraz Eldar był muskularnym dorosłym mężczyzną lat około dwudziestu pięciu, o popielatoblond włosach i wąskich, lodowato patrzących jasnych oczach. Wszyscy ze Svartskogen mieli w sobie coś dzikiego i Eldar nie stanowił pod tym względem wyjątku. W jego wzroku dawał się dostrzec jakiś niepokojący błysk, jak u dzikiego zwierza, i Villemo wpatrywała się weń zafascynowana, choć tego nie chciała. Uważała, że jest wprost nieprzyzwoicie przystojny, z naciskiem na nieprzyzwoicie.



6 из 196