– Tak, właśnie widzę – rzekła Villemo spokojnie: Czy sytuacja u was w domu jest bardzo poważna?

– Idźcie do diabła!

– Czy nie mógłbyś porzucić na chwilę swojej niezłomnej dumy i pomyśleć trochę o innych? Ty nas mało obchodzisz, ale chcielibyśmy wiedzieć, jak mają się sprawy w Svanskogen.

Znowu zapłonął gniewem.

– Czy to nie wasza wina, że musieliśmy zrobić to, co zrobiliśmy?

– Tak? Nic nam o tym nie wiadomo – prowokowała Villemo.

Przymknął oczy.

– Już mówiłem, leżą i konają z głodu. Zeskrobują korę z drzew i jedzą. Larwy spod kory także zjadają.

– Nie wy jedni w okolicy – odparła Villemo. – Irmelin i ty, Niklasie, weźcie koszyk z jedzeniem i zanieście do Svartskogen. Ja tymczasem zajmę się tym krzykaczem.

Eldar próbował wstać.

– Nie chodźcie tam! Nie macie tam czego szukać!

– W porządku; wobec tego zaczekamy na ciebie. Leż spokojnie, tak… spróbujemy zdjąć ten but!

– Nie dotykajcie mnie! Nie dosyć bólu już nam sprawiliście?

Niklas starał się wyjaśnić:

– Naprawdę bardzo nam przykro z powodu śmierci twojego krewniaka. Znaleźliśmy go w lesie. Ludzie z Grastensholm nie mieli prawa do was strzelać.

– Jemu i tak lepiej – warknął Etdar. – Udało mu się. A ja pewnie zapłacę za to ręką. Od was pochodzi tylko zło. Zawsze tak było.

W oczach Villemo pojawił się wyraz zdecydowania.

– Posłuchaj no mnie, ty uparty koźle! Mój pradziadek skazał twojego pradziadka na śmierć za kazirodztwo. To było pięćdziesiąt lat temu. Uważasz, że nadal mamy się z tego powodu gryźć?

– On zrobił coś więcej. On odebrał nam majątek.

– Niczego takiego nie zrobił i dobrze o tym wiesz. Twój pradziadek tak nieudolnie prowadził swoje gospodarstwo, że w końcu poszło pod młotek. Mój pradziadek nie miał z tym nic wspólnego. Czy nie dał wam w zamian Svartskagen? Dał, bo żal mu było niewinnej rodziny. I Svartskogen wzięliście, więc o co ci chodzi?

– Dla niego to był drobiazg, a dzięki temu zostaliśmy uzależnieni od Grastensholm, nie zapominaj o tym, my, przedtem wolni gospodarze. On dobrze wiedział, jak nas upokorzyć!



8 из 196