Znowu przechyliła głowę.

— A jak pan sprawdza tę dokładność? — zainteresowała się.

Często pytali go o to w gildii, kiedy objawił już swój talent. Wtedy też nie umiał odpowiedzieć, ponieważ takie pytanie nie miało sensu. Buduje się zegar, żeby był dokładny. Malarz portrecista maluje obraz. Jeśli jest podobny do obiektu, to stanowi dokładny portret. Jeśli zbuduje się zegar poprawnie, to będzie dokładny. Nie trzeba go sprawdzać. Po prostu się wie.

— Wiedziałbym.

— Chcemy, żeby zbudował pan zegar, który jest bardzo dokładny.

— Jak dokładny?

— Dokładny.

— Ale każdą moją konstrukcję ograniczają własności materiałów. Owszem, opracowałem pewne techniki, lecz pozostały takie kwestie, jak wibracje ruchu ulicznego, drobne zmiany temperatury… Takie rzeczy.

Lady LeJean przyglądała się teraz rzędowi grubych zegarków napędzanych przez chochliki. Wzięła jeden do ręki i otworzyła kopertę. Wewnątrz były pedały i maleńkie siodełko, ale puste i smutne.

— Nie ma chochlików?

— Trzymam te zegarki jako ciekawostki historyczne — wyjaśnił Jeremy. — Mają dokładność ledwie kilku sekund na minutę, a na noc całkiem się zatrzymują. Mogą się przydać tylko komuś, kto sobie dokładność wyobraża jakoś „tak koło drugiej”.

Skrzywił się, wymawiając tę frazę. Miał uczucie, jakby przejechał paznokciami po tablicy.

— A co z inwarem? — zapytała lady LeJean, wciąż rozglądając się po zegarowym muzeum.

Jeremy był zaszokowany.

— Nie sądziłem, że ktoś poza gildią wie o istnieniu tego stopu. Jest bardzo kosztowny. Wart więcej złota, niż waży.

— Pieniądze nie stanowią problemu — oznajmiła lady LeJean. — Czy inwar pozwoli panu uzyskać całkowitą dokładność?



16 из 315