— Zakładam więc, że ukarałeś go za brak odpowiedzi na właściwe pytanie?

— Oczywiście. Ale takie zachowanie zakłóca porządek. Cały czas mam wrażenie, że on nie jest w pełni obecny. Nigdy nie uważa, zawsze zna odpowiedzi i nigdy nie potrafi wytłumaczyć, skąd je zna. Nie możemy bez przerwy go karać. Daje zły przykład innym uczniom. Nie da się wyedukować tak bystrego chłopca.

Akolita w zadumie obserwował stado białych gołębic krążących nad dachem klasztoru.

— Nie możemy go teraz odesłać — stwierdził w końcu. — Soto widział, jak wykonuje Pozycję Kojota! W ten sposób go odkrył! Wyobrażasz sobie? Bez żadnego szkolenia! I czy potrafisz sobie wyobrazić, co mogłoby się stać, gdyby ktoś z takimi umiejętnościami biegał po świecie bez żadnej kontroli? Dzięki losowi, że Soto był czujny.

— Ale przez niego chłopak teraz jest moim problemem. On zakłóca spokój.

Rinpo westchnął. Mistrz nowicjatu był dobrym i odpowiedzialnym człowiekiem, wiedział o tym, ale wiele czasu już minęło od dnia, kiedy wędrował poza doliną. Tacy ludzie jak Soto każdy dzień swego życia spędzali w świecie czasu. Uczyli się elastyczności, ponieważ jeśli ktoś tam był sztywny, to był martwy. Tacy ludzie jak Soto… Zaraz, to całkiem niezły pomysł…

Spojrzał na kraniec tarasu, gdzie dwóch służących zmiatało płatki kwiatów wiśni.

— Dostrzegam harmonijne rozwiązanie — rzekł.

— Tak?

— Chłopiec tak niezwykle utalentowany jak Ludd potrzebuje mistrza, a nie dyscypliny klasowej.

— Możliwe, ale…

Mistrz nowicjatu podążył wzrokiem za spojrzeniem Rinpo.

— Och… — powiedział.

I uśmiechnął się w sposób nie do końca miły. Uśmiech zawierał pewien element wyczekiwania, sugestię, że może różne kłopoty czekają kogoś, kto — jego zdaniem — dobrze na nie zasłużył.



27 из 315