— Pewne imię przychodzi mi na myśl… — powiedział Rinpo.

— Mnie również — zgodził się mistrz nowicjatu.

— Imię, które słyszałem zbyt często — ciągnął Rinpo.

— Przypuszczam, że albo on złamie chłopaka, albo chłopak jego złamie, albo, co zawsze możliwe, złamią się nawzajem…

— A zatem, w dialekcie świata, zawsze będziemy górą.

— Ale czy opat się zgodzi? — zastanowił się mistrz nowicjatu, szukając słabych punktów w tym świetnym planie. — Zawsze żywił pewien irytujący szacunek dla… sprzątacza.

— Opat jest człowiekiem łagodnym i dobrotliwym, ale w tej chwili cierpi na dolegliwości związane z zębami, a w dodatku nie chodzi zbyt sprawnie — odparł Rinpo. — A mamy trudny czas. Jestem pewien, że z przyjemnością przychyli się do naszej wspólnej rekomendacji. Cóż, praktycznie to przecież drobna sprawa dotycząca zwykłej, codziennej działalności.

I w ten sposób zdecydowała się przyszłość.

Nie byli złymi ludźmi. Od setek lat ciężko pracowali dla dobra doliny. Ale możliwe, że po pewnym czasie u takich ludzi pojawiają się pewne groźne przyzwyczajenia myślowe. Jedno z nich mówi, że o ile każde ważne przedsięwzięcie wymaga starannej organizacji, to właśnie organizacja wymaga zorganizowania, nie przedsięwzięcie. A inne — że spokój zawsze jest czymś pożądanym.


Tik


Na nocnej szafce stał rząd budzików. Jeremy ich nie potrzebował, ponieważ budził się, kiedy chciał. Stały tam w celu kontroli. Ustawiał je na siódmą, a potem budził się o 6.59 i sprawdzał, czy odzywają się na czas.

Wieczorem położył się wcześnie, z kubkiem wody i „Takimi srogimi bajeczkami”.

Nigdy nie interesowały go takie historie, w żadnym wieku, i nigdy nie zrozumiał kluczowych założeń. Nigdy nie przeczytał tekstu literackiego do końca. Pamiętał, że jako małego chłopca naprawdę zezłościł go wierszyk „Choć myszka bardzo się stara, nie może przegonić zegara” w poszarpanej książce dziecięcych rymowanek, ponieważ zegar na obrazku zupełnie nie pasował do epoki.



28 из 315