– Czy to pan wezwał windę?

– Nie, kabina już była na parterze.

– I co pan zrobił?

– A co mogłem zrobić, moje dziecko? Mam niedowład lewej nogi i prawej ręki, zranili mnie Amerykanie. Miałem po cztery torby w każdej ręce, czy mogłem wejść po schodach na czwarte piętro?

– Chce pan powiedzieć, że wjechał razem z nieboszczykiem?

– Pewnie! Tylko że w chwili, kiedy winda zatrzymała się na moim piętrze, na którym zresztą mieszkał również nieboszczyk, butelka wina wysunęła mi się z torebki. I wtedy zrobiłem tak: otworzyłem drzwi do mieszkania, wniosłem torby i wróciłem, żeby odebrać butelkę. Ale nie zdążyłem, bo ktoś z góry wciągnął windę.

– Jak to możliwe? Z otwartymi drzwiami?

– Nie, zamknąłem, przez roztargnienie! Co za głupiec ze mnie! W moim wieku nie rozumuje się już tak dobrze. Nie wiedziałem, co robić. Gdyby żona się dowiedziała, że zgubiłem butelkę, rozszarpałaby mnie na strzępy. Może pan wierzyć, komisarzu. Ta kobieta zdolna jest do wszystkiego.

– Proszę powiedzieć, co zdarzyło się potem.

– Winda przejechała przede mną i osiadła sobie spokojnie na parterze. Więc zacząłem schodzić. Kiedy, kulejąc, wreszcie dotarłem na dół, stanąłem przed strażnikiem, który nikomu nie pozwolił się zbliżyć. Powiedziałem mu o butelce, a on mi przyrzekł, że przekaże to władzom. Władza to pan?

– W pewnym sensie.

– Czy strażnik przekazał panu informację o butelce?

– Nie.

– I co ja teraz zrobię? Co ja zrobię? Przecież ona wylicza mi pieniądze co do grosika – rozżalił się księgowy, załamując ręce.

Piętro wyżej rozległy się rozpaczliwe wrzaski pań Piccirillo oraz komendy Fazia:

– Zejdźcie po schodach! Cisza! Po schodach!

Otworzyły się drzwi, z piętra na piętro zaczęły przelatywać głośne pytania:

– Kogo aresztowali? Matkę i córkę? Piccirillo? Zabierają je? Do więzienia?

Kiedy Fazio zrównał się z Montalbanem, komisarz podał mu dziesięć tysięcy lirów.



16 из 181