– Sporządziłem raport, tam znajdziesz wszystko. Kuter dalekomorski z Mazara del Vallo, o nazwie „Opatrzność”, sześć osób załogi, w tym Tunezyjczyk, pechowiec, który pierwszy raz wszedł na pokład. Nie ma o czym mówić – ten sam scenariusz co zawsze. Tunezyjska łódź patrolowa każe im się zatrzymać, kuter nie wykonuje polecenia, tamci strzelają. Tym razem jednak poszło inaczej, bo jest ofiara śmiertelna, a najbardziej przykro będzie samym Tunezyjczykom. Bo ich obchodzi tylko to, żeby zarekwirować kuter i wziąć za jego zwrot kupę szmalu od armatora, który pertraktuje z rządem tunezyjskim.

– A nasz?

– Co nasz?

– Nasz rząd. Nie ma z tym nic wspólnego?

– Na litość boską! Straciłby mnóstwo czasu, rozwiązując sprawę drogą dyplomatyczną. A sam rozumiesz, że im dłużej statek jest w rękach Tunezyjczyków, tym mniej zarabia armator.

– Ale co z tego ma załoga tunezyjskiej łodzi patrolowej?

– Dostają prowizję, jak u nas policjanci w niektórych miastach. Jednak nieoficjalnie. Szyper „Opatrzności”, który jest również jej właścicielem, mówi, że zaatakował go „Rameh”.

– A kto to taki?

– Tak się nazywa tunezyjska łódź patrolowa, której dowódca zachowuje się jak prawdziwy pirat. Tyle że tym razem jest ofiara śmiertelna, więc nasz rząd będzie musiał interweniować. Prefekt zażądał bardzo szczegółowego raportu.

– Dlaczego zawracali nam dupę, zamiast wrócić do Mazary?

– Tunezyjczyk nie umarł od razu, Vigata była najbliższym portem, lecz biedak nie przeżył.

– Prosili o pomoc?

– Tak. Łódź patrolową „Błyskawica”, która wciąż stoi w naszym porcie na redzie.

– Możesz powtórzyć, Mimi?

– Co?

– Powiedziałeś, że stoi na redzie. I pewnie napisałeś tak w raporcie do prefekta. Ale się wścieknie, jak to zobaczy, pedant jeden! Załatwiłeś się własnymi rękami, Mimi.

– A jak powinienem był napisać?

– „Przy nabrzeżu”, Mimi. „Na redzie” znaczy „zakotwiczona na otwartych wodach”. Różnica jest podstawowa.



20 из 181