
Jeszcze ze trzydzieści lat temu na Villasetę składało się około dwudziestu domów, a raczej lepianek, rozstawionych po obu stronach szosy prowadzącej z Vigaty do Montelusy. Jednak w latach boomu gospodarczego budowlanemu szaleństwu (na którym zdawał się opierać konstytucyjnie nasz kraj: „Włochy są republiką opartą na pracy budowlanej”) towarzyszył obłęd drogowy, dzięki któremu Villaseta okazała się skrzyżowaniem trzech dróg szybkiego ruchu, autostrady, jezdni nazywanej szelką, dwóch szos łączących kilka miejscowości w głębi prowincji i trzech szlaków przecinających większe miasta Sycylii. Po kilku kilometrach folderowego krajobrazu, urozmaiconego czerwonymi tablicami postawionymi w miejscach, gdzie zostali zastrzeleni sędziowie, policjanci, żandarmi, agenci finansowi oraz strażnicy więzienni, niektóre z tych traktów szykowały dla nieostrożnych turystów niespodziankę. Otóż w pewnej chwili, z niezrozumiałych lub aż nadto zrozumiałych przyczyn, drogi te urywały się nagle przed pustymi wzgórzami, na których prawdopodobnie nigdy nie postała ludzka stopa. Inne z kolei wiodły na morski brzeg, na jasny, drobniutki piasek, do miejsc, gdzie jak okiem sięgnąć nie było widać ani domów, ani statków na horyzoncie, przyprawiając zwiedzających o syndrom Robinsona Crusoe.
Villaseta, która od zawsze podążała za swoim pierwotnym instynktem i rozbudowywała się wzdłuż wszystkich możliwych dróg oraz ulic, w krótkim czasie stała się miejscowością rozległą i pogmatwaną jak labirynt.
– I znajdź tu teraz ulicę Garibaldiego! – narzekał Fazio, siedzący za kierownicą.
– Która część Villasety jest najbardziej peryferyjna? – spytał komisarz.
– Ta, która ciągnie się wzdłuż drogi prowadzącej do Butery.
– Więc jedźmy tam.
– A skąd pan wie, że Garibaldiego jest właśnie w tamtej okolicy?
– Nie każ się prosić.
Wiedział, że się nie myli. Z bezpośredniej obserwacji wynikało, że w latach, które poprzedzały rzeczony cud gospodarczy, ulicom w centralnych dzielnicach wszystkich wiosek i miast nadawano, siłą zasłużonej pamięci, imiona ojców ojczyzny (w rodzaju Mazziniego, Garibaldiego czy Cavoura), dawnych polityków (Orlanda, Sonnina, Crispiego), klasyków (Dantego, Petrarki, Carducciego, rzadziej Leopardiego).
