
Komisarz częściowo odgadł, a częściowo jednak się przeliczył. Odgadł, ponieważ wzdłuż drogi prowadzącej do Butery rzeczywiście, jak to było do przewidzenia, nastąpiło odśrodkowe przemieszczenie nazwisk historycznych. Nie przewidział jednak, że ulice tej, mówiąc umownie, dzielnicy noszą imiona nie ojców ojczyzny, lecz, nie wiedzieć czemu, Verdiego, Belliniego, Rossiniego i Donizettiego. Zniechęcony Fazio postanowił spytać o drogę starca, który jechał na objuczonym suchymi gałęziami ośle. Tyle że osioł wcale nie miał ochoty się zatrzymać, więc Fazio był zmuszony jechać koło niego z możliwie najmniejszą prędkością.
– Przepraszam, ulica Garibaldiego?
Starzec wydawał się nie słyszeć.
– Ulica Garibaldiego? – spytał głośniej Fazio.
Starzec odwrócił się i spojrzał na obcego z wściekłością.
– Ulica Garibaldiego? Pyta mnie pan o ulicę Garibaldiego? Jaka ulica? W burdelu, który tu mamy, sam Garibaldi by się przydał, a nie jego ulica! Powinien się zjawić i przypierdolić tym skurwysynom! I to piorunem!
6
Kiedy odnaleźli wreszcie ulicę Garibaldiego, okazało się, że graniczyła z zapuszczonymi żółtymi polami, na których z rzadka zieleniły się zaimprowizowane ogródki. Pod numerem siedemdziesiątym stał nieotynkowany domek z piaskowca.
