Rysy jego twarzy stwardniały.

— Panowie policjanci, proszę go aresztować — polecił.

Gdy funkcjonariusze ruszyli, aby wykonać rozkaz, Eldridge przyjrzał się dokładnie czarnemu urządzeniu, które trzymali. Podobnie jak przyrząd Viglina, miał on kilka tarcz kontrolnych i rząd przycisków. Poprzez pokrywę przebiegał wytłoczony na biało napis: TRANSPORTER ELDRIDGE’A — WŁASNOŚĆ KOMENDY POLICJI W EASKILL.

Policjanci zatrzymali się i zwrócili do Viglina:

— Czy ma pan dokumenty ekstradycyjne?

Viglin przeszukał kieszenie.

— Wygląda na to, że nie mam ich przy sobie. Ale wiecie przecież, że on jest złodziejem.

— Każdy to wie — odpowiedział policjant. — Nasza jurysdykcja nie obejmuje jednak sektorów czasu, z którymi nie nawiązano jeszcze kontaktu, jeśli nie posiadamy dokumentów ekstradycyjnych.

— Poczekajcie tutaj — odrzekł Viglin. — Zdobędę je.

Przyjrzał się dokładnie swojemu zegarkowi, wymamrotał coś o półgodzinnej przerwie, po czym nacisnął guzik przenośnika i natychmiast zniknął.

Policjanci usiedli na kanapie i zaczęli zerkać w stronę sztychów Gauguina.

Eldridge próbował myśleć, planować swoje działania, antycypować przyszłość. Nic z tego jednak nie wychodziło. Nie mógł uwierzyć w to, co się dzieje, jego umysł wzdragał się przed tym. Nikt nie jest w stanie go przekonać, że…

— I pomyśleć, że znany facet, taki jak ten, okazał się kanciarzem — odezwał się jeden z policjantów.

— Wszyscy geniusze są kopnięci — skonstatował drugi z filozoficzną zadumą. — Pamiętasz tego rąbniętego tancerza, który zabił dziewczynę? Niektórzy też twierdzili, że był geniuszem.

— Taaa… — pierwszy policjant przypalił sobie cygaro i cisnął zapałkę na kosmaty czerwony dywanik Eldridge’a.

W porządku, zdecydował Thomas, załóżmy, że to, co się dzieje, jest prawdą. Biorąc pod uwagę okoliczności, musi w to uwierzyć. Nie było to aż tak bardzo absurdalne: zawsze przecież podejrzewał, że jest genialny.



4 из 32