Rozebrała się w mgnieniu oka do fig i biusthaltera, kostium bikini, można powiedzieć. Wydarła siatkę z rąk swojego chłopa i weszła w morze. Z ośmiu rybaków siedmiu poniechało pracy i wpatrzyło się w ten eksperyment, tak samo jak my. Dziewczyna twardo pchała się w głąb, w jednym miejscu musiała się odbić od dna, żeby jej nie zalało z głową, osiągnęła kolejną łachę, gdzie miała wodę tylko do pasa. Za łachą widniała ciemna smuga.

Osiem razy wracała do tej ciemnej smugi, za każdym wynosząc prawie pełną siatkę śmieci i drewna. Jej towarzysz najwidoczniej poddał się i zrezygnował z protestów, wybierał bursztyn z wywalonych przez nią kup, trwało to blisko trzy godziny. Ogrzewał ją chyba zapał i namiętność. Różnica w kolorze wody niemal całkowicie znikła, kiedy się wreszcie uspokoiła, wylazła ostatecznie na brzeg, wytarła się i ubrała błyskawicznie, po czym, bez odpoczynku, przystąpiła do grzebania w ogromnej, czarnej górze.

Na plaży przez ten czas zebrał się niemal tłum. Śmiech i rozmaite komentarze wybuchły w gronie rybaków od samego początku, ale z przejęcia ogłuchłam i zaczęłam je słyszeć dopiero w połowie wstrząsającej imprezy. Na pierwsze miejsce wybijał się szacunek dla odważnej baby, zaraz za nim tkwiła ciekawość, co też znalazła i czy jej się opłaciło. Rzecz jasna, sami w ciągu tych godzin również odwalali robotę, ale teraz kilku podeszło bliżej, patrząc z ciekawością. Myśmy też podeszli.

– Gorąca dziewczyna – zauważył słodki piesek. – Szkoda…

Ugryzł się w język tak wyraźnie, że niemal zaskrzypiało. Doskonale wiedziałam, co pomyślał i prawie powiedział, jedno z trojga, albo szkoda, że to nie on jest z tą facetką, albo szkoda, że ja tak nie wejdę do wody, albo szkoda, że w ogóle tu jestem, bo gdyby był sam, a nie ze mną, natychmiast by ją poderwał. Nic z tego nie mogło zyskać mojej aprobaty.



23 из 300