
Harding pociągnął łyk piwa i dotknął dłoni Rossa.
– Hej, wiesz co? Jeżeli chcesz się zająć biznesem, poznam cię ze swoim kumplem. Właśnie stanął na czele nowej spółki w Moskwie i bardzo go interesuje współpraca. Szczególnie z nami. Możesz na tym nieźle zarobić.
Paul nie krył zdziwienia.
– Czy to legalne? To znaczy, chodzi mi o to, że u nas, jeżeli próbujesz robić interesy do spółki z politykami, na pewno trafisz za kratki.
Harding roześmiał się.
– Nie zapominaj, z kim masz do czynienia. Nie będzie żadnych problemów. Już dwa pokolenia naszej rodziny zajmują się stroną prawną tego rodzaju kontaktów. Zrozum, Gorbaczow chce, żeby w Sojuzie był sektor prywatny, nawet zachęca ludzi, by ten sektor rozwijali. Zresztą, co tu gadać, prawie co tydzień radzieccy politycy wciągają amerykańskich biznesmenów w swoje interesy. A transakcja, którą ma na oku mój kumpel, to naprawdę duża rzecz.
– No? A na czym polega?
– Słuchaj, Paul, wiesz przecież, że nie mam głowy do interesów. Ale teraz w Moskwie jest tylu naszych biznesmenów, że zacząłem się co nieco orientować. Na czym polega podstawowy problem? Na tym, że oni nie mają forsy. To znaczy dolarów; mają tylko ruble, a te nikomu nie są potrzebne. Dlatego też, czymkolwiek byś się zajął, musisz wiedzieć jak towar zamienić na prawdziwe pieniądze. Mój kumpel się na tym zna i na pewno nic nie zawali.
