„Mówi Magadan, stolica wolnej Republiki Dalekowschodniej. Trwa zjazd uczestników konstytuanty republiki. Na porannym posiedzeniu wystąpił z długim przemówieniem przedstawiciel Autonomicznej Republiki Czukockiej pisarz Jurij Rytchen, który oświadczył, że naród czukocki cierpi najbardziej ze wszystkich. Jego ziemia została rozgrabiona, bogactwa naturalne wyczerpane, a zanieczyszczenie środowiska odpadami przemysłowymi doprowadziło do tego, że Czukcze nie mogą już uprawiać swego tradycyjnego rzemiosła – myślistwa i rybołówstwa. Renifery wymierają jak mamuty, a foki jak jeden mąż wyemigrowały na Alaskę, powiedział mówca. Czyż nie jest to symboliczne dla całego naszego kraju? Pozbawieni możliwości prowadzenia swojego zwykłego trybu życia, Czukcze stali się pośmiewiskiem dla innych narodów, obiektem głupich i często obraźliwych dowcipów. Tymczasem zaś, kontynuował mówca, inne narody powinny uważniej przyjrzeć się samym sobie. Przecież nie tylko Czukcze, ale wszystkie te ludy, oprócz tradycyjnych uczuć głodu i chłodu, przez ostatnie siedemdziesiąt pięć lat żywiły uczucie głębokiej wdzięczności wobec ukochanej Partii Komunistycznej. Wśród burzliwych oklasków delegatów mówca zakończył wystąpienie apelem o oddzielenie Półwyspu Czukockiego od ZSRR i przyłączenie go do Alaski. Obowiązkiem Czukczy, powiedział, jest być tam, gdzie jego foki. Owe mądre zwierzęta pierwsze znalazły wyjście ze stworzonego przez ludzi impasu.”

Chociaż Harding z całego serca współczuł Czukczom, jakoś zupełnie nie mógł sobie wyobrazić przyłączenia Czukotki do Alaski. Ależ będzie popłoch w Departamencie Stanu po takiej propozycji!

„Mówy Erewan. Tu Armansky radyo. Drogy towarzyszy. Prosymy o ne przysyłane żadnych pytań. Armansky radyo ne jest w stanę odpowdac na wszystke pytana słuchaczy. Pawtarzamy dla wszystkych, który nas zapytywał: ne wemy, czym se zakończy perestrojka… A teraz chwyla lekkej muzyka…”



3 из 220