
Wysłuchał już długiej audycji z Nowogrodu o przywróceniu Wiecu Nowogrodzkiego* [*Wiec (miecze) – zgromadzenie ludowe w miastach dawnej Rusi; uzyskało całkowitą samodzielność w Nowogrodzie i Pskowie] i utworzeniu Samodzielnej Republiki Nowogrodzkiej, potem chyba z Samarkandy, apelu do wszystkich narodów islamskich, aby się zjednoczyły w świętej wojnie przeciw niewiernym, kiedy nagle natknął się w eterze na jakiś dziwny ryk, który początkowo wziął za odgłosy zagłuszania. Pomyślał, że to jakieś zakłócenia, i już miał ruszyć dalej po skali, kiedy w ostatnim momencie rozróżnił w owym ryku poszczególne okrzyki i uświadomił sobie, że to transmisja z jakiegoś wiecu. Najwyraźniej tłum był tak rozjuszony, że nie pozwalał mówcy ani na chwilę dojść do głosu.
„- Towarzysze… Pro… Proszę! Przy… Przyjechałem tu… Zbadać sprawę z ramienia KC… Towarzy… pro… nie…ożna tak!” – ale jego głos tonął beznadziejnie w chóralnym ryku tłumu. Wreszcie ryk zaczął powoli cichnąć i Harding zrozumiał, że gniew obywateli wywołany jest złym zaopatrzeniem, z którego to powodu całe miasto – Swierdłowsk czy Czelabińsk, nie sposób się było zorientować – strajkuje już trzeci tydzień. Jazgotała jakaś kobieta, która najwyraźniej przedarła się do mikrofonów z pomocą tłumu i teraz przedstawiała moskiewskiemu urzędnikowi pretensje ludu.
„- Powiem jako matka… Tak, jako matka czworga dzieci. Wy, towarzyszu, biedy nie klepiecie. Tam w Moskwie pewnikiem kawior żrecie łyżkami… O, jak mu się morda świeci od tłuszczu! A nam tu, na Uralu, nawet kartofli brakuje. Wy macie to gdzieś! Zresztą co tam kartofle, od pół roku nie ma ani mydła, ani proszku do prania. Doszło do tego, że wszyscy jesteśmy zawszeni…
– Ależ ja, towarzysze, właśnie po to przyjechałem, KC mnie oddelegowało, żebym zbadał sprawę” – próbował wtrącić urzędnik, ale zebrani znów zaczęli ryczeć, wyć, gwizdać, zagłuszając całkowicie i kobietę, i towarzysza z Moskwy. Słychać było tylko, jak stopniowo narastając i przetaczając się przez tłum niby zaklęcie, wypływa z tego chaosu jedno słowo i, podchwycone przez tysiące głosów, wypełnia sobą owo uralskie miasto, cały eter, i chyba cały nieobjęty dla ludzkiego oka kraj.
