
Ryan próbował protestować, ale Kyle powstrzymał go ruchem dłoni.
– Dobry filmowiec to prawdziwy skarb. Nie mogę wziąć kogoś z ulicy. – Zawahał się. – Festival Productions ma prawdziwych fachowców. Jeszcze trzy lata temu nikt o nich nie słyszał. Teraz artyści wręcz żądają, żeby Maren robiła dla nich filmy.
Prawnik nie dawał jednak za wygraną. Argumenty Kyle’a nie trafiały mu do przekonania.
– Dlaczego Festival Productions miałoby być lepsze od innych firm?
Kyle machnął ręką.
– Wcale mnie nie słuchasz… Oni mają po prostu prawdziwych fachowców. Potrafią zrobić coś dobrego nawet z kiepskiej piosenki. To prawdziwa sztuka!
– E, chyba przesadzasz…
Przez chwilę w salonie panowała cisza. Na dworze było już niemal ciemno.
– Czy słyszałeś kiedyś o grupie rockowej Mirage? – spytał Kyle znużonym głosem.
Ryan pokręcił głową i sięgnął po następne cygaro.
– Coś tam słyszałem, ale szczerze mówiąc nie interesują mnie te wszystkie muzyczne nowinki.
Kyle uśmiechnął się z wyższością.
– Nieważne. Chodzi o to, że jeszcze niedawno nikt o niej nie słyszał. Wydali singla, który zginął w powodzi innych…
– I co?
– Otóż dzieciak, który śpiewał w Mirage, niejaki Price, wpadł na pomysł, żeby zainwestować wszystkie pieniądze grupy w film wideo dla muzycznych programów telewizji kablowej. Zrobili film do starej piosenki, tej, która nie dostała się na żadne listy przebojów i nagle stall się najpopularniejszą angielską grupą w Stanach!
Kyle zamilkł i spojrzał uważnie na Ryana, który zaczął już coś rozumieć.
– Chcesz wiedzieć, kto zrobił ten film? – spytał.
Prawnik wyjął cygaro z ust i uśmiechnął się szeroko.
– Dobrze, przekonałeś mnie – powiedział podnosząc ręce do góry. – Ale jeżeli Festival Productions jest takie dobre, to może byś podkupił kogoś od Maren McClure. W końcu i tak musisz mieć własne studio.
