
– Spotkaliśmy się na paru przyjęciach… Pełna rezerwy… Kwestie związane z pracą uzgadniają nasze sekretarki…
– Jest czymś nowym w świecie rozrywki. Odniosła sukces w przemyśle zdominowanym przez mężczyzn…
Kyle przytaknął. Przypomniał sobie Maren. Była chyba bardzo ładna, ale przede wszystkim intrygująca i niezwykle dumna. Po raz pierwszy zetknął się z taką osobą na gruncie zawodowym.
– Tak, to prawdziwa rzadkość…
– Zgadzam się. – Ryan skończył przeglądanie papierów. – Według moich informatorów Maren McClure to niezwykła kobieta. Łączy w sobie urodę, olbrzymią inteligencję oraz talent… I to mnie właśnie niepokoi.
– Dlaczego? Czyżbyś wolał kobiety brzydkie, głupie i pozbawione wszelkich talentów?
Prawnik pokręcił głową.
– Nie, ale czuję się z nimi pewniej – wyjaśnił. – Zwłaszcza w interesach.
– Czy sądzisz, że sprzeda firmę?
– Możliwe. Ciągle brakuje jej pieniędzy.
Kyle aż gwizdnął z podziwu.
– Skąd ta wiadomość?
– Rozmawiałem z jej pracownikami. Wydaje się, że cały interes ledwo się trzyma.
– Ciekawe dlaczego – wtrącił Kyle.
Ryan wzruszył ramionami.
– Licho wie.
– W każdym razie rzeczywiście będę musiał porozmawiać z Maren McClure – mruknął Kyle i uśmiechnął się do siebie.
Nawet nie przypuszczał, że zwykle spotkanie w interesach może go aż tak ucieszyć.
ROZDZIAŁ DRUGI
Maren przymknęła oczy i rozpięła klamerkę przytrzymującą z tyłu jej włosy. Kasztanowe loki rozsypały się po plecach. Zanurzyła w nich dłonie, chcąc się odprężyć po całym dniu pracy. Usadowiła się wygodnie na kanapie i po raz piąty przewinęła taśmę. Starała się skoncentrować na nastroju piosenki. Sprawa nie należała do łatwych. Utwór łączył elementy reggae oraz country, przy czym miał typowo bluesowy, smutny tekst. Maren zawsze lubiła łączenie lekkiej muzyki z poważnym przesłaniem. Niestety, miała kłopot z dobraniem odpowiedniego obrazu do tego typu piosenek.
