Gwałtowny dzwonek telefonu przerwał jej rozmyślania. Wyłączyła magnetofon i podeszła do telefonu.

– Słucham?

– Dzwoni Kyle Sterling. Mówi, że ma ważną sprawę – wyjaśniła Jane. – Odbierzesz?

Maren zmarszczyła ciemne brwi.

– Oczywiście. Zawsze odbieram telefony ze Sterling Recordings.

– Świetnie. Już łączę.

Coś zazgrzytało w słuchawce. Maren przysiadła na brzegu biurka i zdjęła wolną ręką klips.

– Halo, dzień dobry, panie Sterling – powiedziała głębokim głosem. – Tu Maren McClure. Czym mogę służyć?

Nikt by się nie domyślił, że jest zdenerwowana. Kyle od razu przeszedł do rzeczy:

– Chciałbym się z panią spotkać.

Maren zagryzła wargi. Nie wiedziała, co o tym sądzić. Kyle Sterling zwykle unikał osobistych kontaktów z kontrahentami. W jej biurze pojawił się raz, i to na krótko. Sprawa musiała być rzeczywiście bardzo poważna.

– Czy mogłabym wiedzieć, o co konkretnie chodzi? – spytała.

Zaczęła sobie przypominać wszystkie sprawy związane ze Sterling Recordings. Kilka umów czekało na podpisanie. Czyżby chcieli zrezygnować ze współpracy? Maren odłożyła trzymany w ręku klips i bezwiednie zaczęła bębnić palcami po blacie biurka.

Kyle wahał się przez chwilę. Chciał jednak zachować najdalej posuniętą dyskrecję.

– To nic poważnego – zapewnił.

Maren zastygła w bezruchu. Poczuła, że migrena, która czaiła się od rana po zakamarkach głowy, w końcu ją dopadła.

– Kiedy więc możemy się spotkać? – spytał. – Jestem gotów przyjechać do pani jeszcze dzisiaj.

Zaczęła nerwowo przeglądać kalendarz. Wszystkie rubryki były już wypełnione do końca tygodnia.

– Bardzo mi przykro, ale dziś to niemożliwe. Zresztą do końca tygodnia jestem zajęta. Jeśli da mi pan parę minut, to postaram się zorganizować spotkanie w poniedziałek rano.

Sterling Recordings było jedną z najważniejszych firm w przemyśle rozrywkowym. Maren wiedziała, że nie może stracić tak ważnego klienta.



15 из 149