– A co pani robi dziś wieczorem?

Ze zdziwienia nie mogła wykrztusić ani słowa. Kyle Sterling należał do najważniejszych ludzi w przemyśle rozrywkowym. Perspektywa spotkania w wolnym czasie wcale jej nie bawiła. Ale z drugiej strony należały mu się specjalne względy.

– Jestem wolna – powiedziała wreszcie.

– Wspaniale! Wobec tego zapraszam panią na kolację do Rinaldiego. Wpadnę po panią do biura. powiedzmy… koło siódmej.

Maren zacisnęła bezwiednie usta. Zaproszenie zabrzmiało prawie jak rozkaz. Nie myliła się. Kyle Sterling był taki jak inni – zimny i bezwzględny. Cóż, inaczej nie zrobiłby kariery w tej branży… Przywykła już do protekcjonalnego traktowania i nieliczenia się z jej czasem. Zerknęła jednak ponownie do kalendarza.

– Czy może pan przyjechać o siódmej trzydzieści? Mam ważne spotkanie, które może się przeciągnąć.

– Załatwione. Do zobaczenia.

Jeszcze przez chwilę nie odkładała słuchawki. Cały czas myślała o rozmowie. Nic takiego nie przydarzyło się jej do tej pory. Kyle Sterling załatwiał wszystkie, nawet najważniejsze sprawy przez sekretarkę. Widywali się tylko przy podpisywaniu umów. Czasami spotykała go na przyjęciach, ale nie zwracał na nią uwagi. Co spowodowało, że do niej zadzwonił? Maren chciała wierzyć, że nic złego. ale… nie mogła.

Wyjrzała za okno. Za kwitnącymi wiśniowymi drzewami majaczyły wzgórza Hollywoodu. Łagodne zbocza otoczone błękitnawą mgiełką górowały nad miastem.

Zadzwoniła do sekretarki. Jane natychmiast podniosła słuchawkę.

– Tak?

Maren usłyszała stukot maszyny do pisania. Jane ani na moment nie przerwała pracy. Ta dziewczyna była zadziwiająca!

– Czy możesz przynieść wszystkie nie podpisane umowy ze Sterling Recordings?

– Za chwilę – powiedziała sekretarka i odłożyła słuchawkę nie bawiąc się w uprzejmości.



16 из 149