— Cudacznie wygląda — wymamrotał Agee, regulując szczerbinkę blastera. — Przypuszczam, że jest sam? — zapytał po chwili.

— Mam nadzieję — odrzekł Barnett, wyciągając swój blaster.

— Odległość około dwustu metrów — poinformował Agee unosząc broń. Potem skierował wzrok na Barnetta.

— Czy chce pan z nim wcześniej porozmawiać, kapitanie? — zapytał.

— A o czym tu mówić? — odparł tamten, uśmiechając się leniwie. — Jednak podpuśćmy go trochę bliżej. Nie wolno nam chybić.

Agee skinął głową i zaczął śledzić postać obcego na swym celowniku.


Kalen zatrzymał się na tej opustoszałej, niewielkiej planecie w nadziei na wydobycie — poprzez wysadzenie w powietrze — kilku ton erolu, minerału bardzo cenionego przez Mabogian. Nie miał jednak szczęścia. Bomba tetnitowa, dla której nie znalazł żadnego zastosowania, spoczywała wciąż w torbie ciała Kalena, obok znajdującego się tam zupełnie przypadkowo jądra orzecha. Wyglądało na to, że będzie musiał powrócić na Mabog z balastem zamiast ładunku cennego erolu.

Doznał niemal szoku, gdy ujrzał w pobliżu swego statku inny, dziwacznie zwężający się ku końcowi gwiazdolot. Nigdy nie przypuściłby, że na tym małym, prawie martwym świecie spotka jakieś inne istoty.

A pasażerowie dziwnego pojazdu czekali przy śluzie jego własnego statku! Kalen dostrzegł od razu, że w bardzo niewielkim stopniu przypominają oni Mabogjan. Co prawda do Związku Mabogijskiego należała bardzo przypominająca ich rasa, ale budowali oni zupełnie inne statki kosmiczne. Intuicja podpowiadała mu, że ci obcy mogą być reprezentantami wielkiej cywilizacji, która, wedle nie sprawdzonych do tej pory pogłosek, mieszkała gdzieś na peryferiach Galaktyki.



5 из 33