Skwapliwie pospieszył w ich kierunku.

Dziwne, ale obcy nie zbliżali się do niego. Dlaczego nie wyruszyli mu na spotkanie? Wiedział, że go dostrzegli, ponieważ ich górne kończyny skierowane były w jego stronę.

Zaczął przemieszczać się jeszcze szybciej, uświadamiając sobie, że nie wie nic o ich obyczajach. Miał tylko nadzieję, że nie praktykowali długotrwałych, oficjalnych ceremonii. Godzina zaledwie, którą spędził na powierzchni tej nieprzyjaznej planety, wyczerpała jego siły. Był głodny i czuł przemożną potrzebę wejścia pod prysznic…

Coś niezwykle zimnego wstrząsnęło nim, odrzucając do tyłu. Rozejrzał się wokół z lękiem. Czy była to jakaś nie rozpoznana przezeń do tej pory właściwość tej planety?

Ponownie ruszył do przodu. Przeszył go kolejny lodowaty piorun, zamrażając zewnętrzną warstwę jego skóry.

Sprawa robiła się poważna. Mabogianie należeli do najbardziej odpornych ras w Galaktyce, ale i oni mieli swoje granice wytrzymałości. Kalen ponownie rozejrzał się wokół, poszukując źródła kłopotów.

Stwierdził, że obcy do niego strzelają!

Przez chwilę jego centra myślowe odmawiały zaakceptowania oczywistego świadectwa zmysłów. Kalen wiedział, czym jest morderstwo. Z przerażeniem i oszołomieniem obserwował niegdyś tę perwersję, praktykowaną przez niektóre cofnięte w rozwoju gatunki zwierzęce. Poza tym istniały również książki z dziedziny psychopatologii, w których opisane były wszystkie przypadki morderstw z premedytacją, do jakich doszło w dziejach Mabogu.

Jednak w najgorszych koszmarach nie przewidział, że coś takiego może kiedykolwiek zdarzyć się jemu! Dosłownie nie mógł w to uwierzyć.

Trafiła go następna lodowata strzała. Kalen stał nieruchomo, próbując przekonać samego siebie, że dzieje się to naprawdę. Nie mógł zrozumieć, w jaki sposób stworzenia, posiadające wystarczające zdolności, by kierować statkiem kosmicznym, mogły być równocześnie zdolne do morderstwa.



6 из 33