
Pilar rozmawiała z Robinsonami jeszcze przez chwilę, po czym zapewniła ich, że chętnie zajmie się tą sprawą, jeśli tylko obdarzą ją zaufaniem. Spróbuje znaleźć podobne przypadki, aby się na nie powołać jako na precedensy. Małżonkowie oświadczyli, że zadzwonią do niej, kiedy się zdecydują. Tłumaczyli, że chcieliby jeszcze raz przemyśleć całą sprawę, ale Pilar wiedziała, że już do niej nie wrócą. Prawdopodobnie udadzą się do jej kolegi po fachu, który obieca im złote góry, czego ona nie chciała i nie mogła zrobić.
Myślała o nich jeszcze przez chwilę, kiedy wyszli z jej biura. Wyglądali na zagubionych, a równocześnie bardzo spragnionych dziecka, którego nigdy nie widzieli. W ich wyobraźni przybrało ono postać konkretnej dziewczynki o imieniu Jeanne-Marie, którą znali i kochali, a przynajmniej tak sobie wmawiali. Pilar nie potrafiła tego zrozumieć, ale było jej przykro, że nie mogła im pomóc. Zamyśliła się nad tą sprawą i właśnie tęsknie spoglądała przez okno, gdy przez drzwi jej gabinetu wsadziła głowę koleżanka, Alicja Jackson. Uśmiech na jej twarzy natychmiast ustąpił miejsca zdziwieniu.
– Ach, to chyba jakiś ciężki przypadek! Nie widziałam cię takiej, odkąd broniłaś tego faceta oskarżonego o morderstwo. A ci kogo załatwili?
Pilar uśmiechnęła się na wspomnienie tamtych dni. W tym samym zespole adwokackim pracował także Bruce Hemmings, który potem ożenił się z Alicją i dochowali się dwojga dzieci. Pilar przyjaźniła się z Alicją, ale nie zwierzała się jej ze wszystkiego tak, jak Marinie. Natomiast świetnie im się razem pracowało.
– Nic z tych rzeczy, tam nie było żadnej mokrej roboty – od powiedziała, zapraszając Alicję, aby weszła i usiadła. – To taka dziwna sprawa…
Pokrótce streściła przypadek Robinsonów, na co koleżanka tylko potrząsnęła głową.
– Nawet nie próbuj stwarzać precedensu. Żaden sędzia nie przyzna im niczego więcej niż prawo do odwiedzin. Ted Murphy prowadził w zeszłym roku podobną sprawę i tam też matka zastępcza w ostatniej chwili odmówiła oddania dziecka. Sprawa oparła się o Stanowy Sąd Najwyższy i ojciec uzyskał prawo do łącznego sprawowania opieki, ale dziecko pozostało u matki, a on mógł je tylko odwiedzać.
