- Ani przez chwilę nie traktowałeś tego jako propozycji erotycznej?

- Może przez moment - przyznałem.

- Jakie to było uczucie? - dopytywała się kpiąco.

- To był bardzo ekscytujący moment…

Zachichotała niczym mała dziewczynka. Przytuliła się do mnie, wyczułem, że jej ciało się rozluźniło. Nie wiem, jak długo tak siedzieliśmy. Po pewnym czasie twarz Anny spoważniała. Kilkakrotnie otwierała usta, widziałem, że chce coś powiedzieć, ale nie poganiałem jej.

- To niezupełnie tak jak myślisz - wydusiła wreszcie.

W zmysłowym, lekko ochrypłym głosie nie było już wesołości. Wyczuwałem gorycz i smutek.

- Każdy się w końcu przyzwyczaja do zabijania. Każdy - powtórzyła z naciskiem. - To tylko kwestia czasu. Kiedy tracisz kolejnego przyjaciela, w końcu wrogowie odczłowieczają się, stają się jedynie przeszkodą do usunięcia. Czasem… nie możesz dać im czystej śmierci. Bo wiedzą coś, od czego zależy życie twoich przyjaciół, towarzyszy broni. Znają szczegóły i termin zasadzki, położenie kryjówki z bronią… Wtedy masz do wyboru: albo wyciągniesz z nich wszystko… wszelkimi sposobami, albo będziesz później zawiadamiał rodziny swoich żołnierzy, że ich bliscy zginęli. Będziesz wiedział, że zginęli, bo nie potrafiłeś być twardy dla przeciwników, dla obcych… Więc jesteś twardy - wyszeptała. - I coraz mniej w tobie człowieka, coraz więcej bestii… Pocieszasz się, że chronisz bezbronnych, że zabijasz tylko złych, ale i tak jest ciężko, tak ciężko… Zazdroszczę ci tej wrażliwości, tego, co ja straciłam już dawno.

Milczałem, nie wiedziałem, co powiedzieć. Po chwili Anna zaczęła płakać, ukryła twarz w dłoniach. Przytuliłem ją, scałowałem łzy. Położyła się skulona na ławce, z głową na moich kolanach, chwilę później zasnęła. Zdjąłem ostrożnie marynarkę i okryłem Annę delikatnie. Po paru godzinach zaczęły cierpnąć mi nogi, ale zignorowałem ból. Wiedziałem, że ludzie żyjący jak ta dziewczyna cierpią na brak poczucia bezpieczeństwa, są zawsze gotowi do akcji, z nerwami napiętymi jak struny. Czas, który mogą spędzić, nie czując zagrożenia, jest dla nich bezcenny. Nie wiedziałem, dlaczego Anna mi zaufała, ale miałem zamiar siedzieć z nią, dopóki się nie obudzi.



46 из 278