– Może być, pójdzie na to. Ale musisz mieć coś ekstra, bo dla byle czego on ich nie pokazuje. Stefek musiał mu na klęczkach przysięgać, że ja naprawdę byłem w tej Algierii i jeszcze musiałem mu obiecać, że przyniosę do pokazania różę pustynną i tego zasuszonego skorpiona.

– Same przymusy – skrytykowała Janeczka. – Nie za dużo tego? Oprócz kolekcji, ten Zbinio nam się do czegoś przyda?

– No a jak? Co ty myślisz, że ja bym jak głupi ze skorpionem po mieście latał bez żadnego powodu? Za kretyna mnie masz? Ten Zbinio jest bezcenny!

– Bo co?

Pawełek wydał z siebie triumfujące pufnięcie i wygrzebał z kieszeni mały, niewiarygodnie wyświechtany i pognieciony notesik.

– Dobrze wiedziałem! – oznajmił dumnie. – Chodzą z Czesiem do jednej klasy i ten Zbinio wszystko o nim wie. Czekaj…

– No! – popędziła niecierpliwie Janeczka, bo Pawełek urwał, w skupieniu przeglądając notesik.

– Zaraz. Zapisałem niektóre rzeczy. No więc ten Czesio zbiera, nie uwierzysz, znaczki!

– Coś podobnego…!

– No właśnie. Dziwię się, swoją drogą, że sam nie zgadłem, widziałem go przecież w klubie filatelistycznym. Może dziadek go zna, albo Rafał… Czekaj, to nie koniec. Zbinio wie, że Czesio nie całkiem sam się tym zajmuje, tylko z kimś… Czekaj, po kolei. W ogóle wie dlatego, że daje Czesiowi znaczki, specjalnie się stara po znajomych, rodzinie i tak dalej, a Czesio mu się stara o breloczki. Nie wiadomo skąd, ale miewa takie jakieś prima super. Gadatliwy nie jest, ale czasem mu się coś wyrwie, więc Zbinio wie, że ma spółkę z jakimś facetem. Facet nazywa się… zaraz, gdzie ja to mam… No, jest. Miedzianko. Wiedziałem, że jakoś tak od żmii. Ma chody, Zbinio dokładnie nie wie jakie i gdzie, ale może na poczcie, może tam gdzie te znaczki drukują, może w Centrali Filatelistycznej, w każdym razie dopada próbnych arkuszy, błędnodruków i tak dalej…



17 из 254