
– Dziadek powinien o nim wiedzieć!
– Może wie, sprawdzimy potem. Czekaj, to nie wszystko. Oprócz tego Czesio kombinuje z jakimś drugim, który mieszka w Alei Wyzwolenia. Zbinio nie wie, kto to jest…
– Za to my wiemy. Ten Fajksat. Miedzianko gdzie mieszka?
– Zbinio nie wie. Ale za to powiedział mi, że Czesio ciągle grzebie w nekrologach, nic innego w gazetach nie czyta, tylko nekrologi. I pilnuje spadku po nieboszczykach.
– I to coś, czego szuka w śmietnikach, to są znaczki – uzupełniła wzgardliwie Janeczka. – Liczy na to, że będą wyrzucać. Półgłówek.
– Dlaczego półgłówek? – zdziwił się Pawełek. – Przecież wyrzucają! Najlepszy dowód…
Notesikiem wskazał ulokowane na podłodze pod biurkiem szczątki walizki z listami. Janeczka wzruszyła ramionami i popukała się palcem w czoło.
– Właśnie, najlepszy dowód! Czyta nekrolog, dowiaduje się, że ktoś umarł przed chwilą i leci do śmietnika. Zaćmienie umysłowe. Ta pani powiedziała, że jej ciotka umarła już dawno, a listy wyrzuciła dopiero wczoraj. Kto robi porządki z nieboszczykiem na głowie? Zawsze najpierw jest pogrzeb, potem się zastanawiają, a jeszcze później zaczynają sprzątać. Można szukać w śmietnikach, ale przecież nie od razu!
– No fakt – przyznał Pawełek. – I rzeczywiście, szuka, grzebie, a na tę walizkę nie trafił. Ale zdaje się, że to nie o to chodzi.
– A o co?
– Zbinio mówił trochę mętnie. Możliwe, że i wiedział mętnie, bo on się tym nie interesuje, jakby chodziło o breloczki, wiedziałby lepiej. Śmietniki to on przeszukuje tak trochę na boku, a głównie nawiązuje znajomości z rodziną.
– Z jaką rodziną? Nieboszczyka?
– Właśnie. Dowiaduje się, jakoś tam, czy miał znaczki, był filatelistą, albo zostały po nim jakieś listy, albo co. To jest to, co Zbinio wie mętnie. Mnie się wydaje, że on rzeczywiście może się zgłaszać do pomocy. Do załatwiania, do ciężarów, wszystko jedno, ale dopada rodziny nieboszczyka, zanim w ogóle zaczną coś wyrzucać.
