Czesio w skupieniu czytał kawałek gazety, potem szukał czegoś w książce telefonicznej, następnie zaś treść książki telefonicznej przepisywał do zeszytu. Stojąc tuż nad jego głową, Pawełek w dalszym ciągu nie mógł zrozumieć, o co tu chodzi, gazeta otwarta była bowiem na stronie z nekrologami. Gdyby nie przymus trzymający go w tym beznadziejnym ogonku, wzruszyłby zapewne ramionami i poniechał zainteresowania tematem, w tej sytuacji jednakże, w braku lepszego zajęcia, zaciekawił się i postanowił odgadnąć sedno rzeczy.

Wrócił na swoje miejsce, kiedy od okienka dzieliły go już tylko dwie osoby. Czas spędzony na poczcie przestał uważać za bezproduktywnie zmarnowany. Nie zdołał wprawdzie zrozumieć przyczyn i celów dziwnych poczynań Czesia, ale poznał przynajmniej szczegóły jego działania i mógł się poświęcić rozwiązywaniu zagadki, która zaintrygowała go w najwyższym stopniu.

Czesio mianowicie z wielką uwagą czytał nekrologi, omijał te, które zawiadamiały o jakiejś rocznicy i wyławiał wyłącznie świeże, informujące o pogrzebach przewidywanych w najbliższym czasie. Szukał w książce telefonicznej nazwiska nieboszczyka, po czym zapisywał sobie z zeszycie jego adres i numer telefonu. Do czego mógł być mu potrzebny adres człowieka, który bezpowrotnie opuścił nie tylko swoje mieszkanie, ale w ogóle ziemski padół, tego Pawełek nie był w stanie pojąć. Na wszelki wypadek zapamiętał nazwisko Czesia. Usłyszał je, kiedy Czesio w sąsiednim pomieszczeniu oddawał książkę telefoniczną, przy czym zwrócono mu legitymację stanowiącą zastaw. Tam też był tłok i Czesio wywrzeszczał swoje nazwisko poprzez głowy ludzi. Nazywał się Wilczak. Czesio Wilczak…

Całą drogę do domu Pawełek przebył w głębokiej zadumie. Pchnął furtkę, wbiegł do holu, z roztargnieniem pogłaskał psa, oddał dziadkowi pokwitowanie na list polecony i wtargnął do pokoju Janeczki. Janeczka, jego siostra, była wprawdzie o rok młodsza, ale umiała myśleć i w odgadywaniu tajemnic wykazywała talent szczególny.



3 из 254