
Jeszcze raz podziękował zespołowi za współpracę i obiecaną dyskrecję. Zanim definitywnie opuścił salę, poprosił jedną z pielęgniarek, Betty, aby go zawiadomiła, jak tylko odłączy respirator. Minął blok operacyjny i szybkim krokiem udał się w kierunku wind. Mijając recepcję, spytał dyżurną, czy doktor Stern przypadkiem jest jeszcze na terenie szpitala. Pielęgniarka zaprzeczyła; młody lekarz wyszedł, wyraźnie przygnębiony. Profesor podziękował za informację i dodał, że będzie w swoim biurze, gdyby ktoś o niego pytał.
Ciało Lauren opuściło blok operacyjny i zostało przewiezione do sali pooperacyjnej. Betty włączyła aparaturę monitorującą pracę serca, encefalograf i respirator. Sprawiało to wrażenie, że na łóżku leży kosmonautka. Pielęgniarka pobrała krew i opuściła salę. Pacjentka spała spokojnie, jej powieki zdawały się kreślić kontury świata snu, kojącego i głębokiego. Po upływie pół godziny Betty zatelefonowała do Fernsteina. Powiedziała, że Lauren już nie jest pod wpływem narkozy. Zapytał o stan pacjentki. Odrzekła, że jest stabilny, jak się tego spodziewał. Nalegała, by jeszcze raz potwierdził swoje polecenie.
– Odłączy pani respirator. Zaraz tam przyjdę. Odłożył słuchawkę.
