
Potrząsnął głową.
– Idiota ze mnie. Byłem na tyle głupi, żeby nalegać, chciałem ją przyprzeć do muru i powiedziałem… powiedziałem… o Boże, musiałem zupełnie zwariować… że jeżeli nie mogę zobaczyć się z nią na osobności, to nie chcę jej już nigdy widzieć.
– Och,Travisie – współczująco szepnęła Leith. – A co na to Rosemary?
– Nic – odparł drżącym głosem. – Odłożyła słuchawkę, a ja zrozumiałem – odetchnął spazmatycznie – że wszystko skończone.
– Tak mi przykro – były to jedyne słowa, które przyszły jej na myśl. Nagle Travis dźwignął się z miejsca i zaczął mamrotać coś o powrocie do Essex.
– Gdzie twój samochód? – zawołała z niepokojem, kiedy zrobił kilka niepewnych kroków w stronę drzwi.
– Na zewnątrz… jak mi się zdaje.
Deszcz wciąż bębnił o szyby i Leith szybko podjęła decyzję. To naprawdę nie była noc, w którą można było wypuścić zamroczonego alkoholem przyjaciela. A już na pewno nie powinien prowadzić samochodu w takim stanie.
– Lepiej odpocznij trochę – powiedziała, prowadząc go do pokoju. Był jej za to wdzięczny, sądząc po tęsknym spojrzeniu, jakie rzucił w stronę kozetki.
– O, tym razem chyba znajdzie się coś lepszego – zauważyła i wymanewrowała go z salonu do sypialni Sebastiana.
W kwadrans później Travis spał słodko, jak niemowlę. Leith pomogła mu zdjąć marynarkę, krawat i buty, mając jedynie nadzieję, że nic mu nie będzie, jeśli prześpi się w wilgotnych spodniach i koszuli. Okryła go kołdrą, a marynarkę powiesiła na wieszaku w przedpokoju, obok myśliwskiego kapelusza, który Sebastian zostawił przed wyjazdem do Indii.
Sama także położyła się do łóżka. W sumie nie był to aż tak nudny wieczór, pomyślała z ironicznym humorem, który jednak zniknął jak zdmuchnięty, gdy powróciła myśl o hipotece.
Usiłowała zająć głowę czymś innym, rozmyślając nad swą pracą u Vaseya. Dobrze się złożyło, że Jimmy Webb jest jej asystentem. Wspomnienie Jimmy'ego przywiodło jej na myśl piątkową informację – Jimmy zarzekał się, że to święta prawda – że grube ryby od Massinghama już w poniedziałek przeprowadzają się do nowego skrzydła. A to nie wszystko. Jeśli wierzyć Jimmy'emu, przeprowadzał się tam także sam wielki Massingham, władca całego imperium.
