– No i co? – warknął. Wzruszyła ramionami.

– Jeżeli chce pan widzieć to w ten sposób – odparła, czując, że doprowadziła go do szału, bo wsadził obie pięści w kieszenie, jakby bał się, że ją uderzy.

– Takie kobiety jak ty przyprawiają mnie o mdłości – wycedził. Najwyraźniej miał już jej serdecznie dość.

– Nie wiem, dlaczego jeszcze nie wyrzuciłem cię z pracy. Miałbym święty spokój!

Leith ogarnęła dzika furia. Żaden mężczyzna nie wyleciałby z pracy z takiego powodu… gotowa była się założyć, że nie!

– Boi się pan chyba, że jako bezrobotna mogłabym wyjść za Travisa – wybuchnęła złośliwie. W gniewie nie dostrzegła nawet, że taka możliwość w jej przypadku w ogóle nie wchodziła w rachubę.

Jak się okazało za chwilę, nie jej jednej zrobiło się ciemno przed oczami.

– Co przez to rozumiesz? – syknął.

Leith była dość wściekła, żeby nie rezygnować.

– Chyba nie chciałby mnie pan widzieć w swojej rodzinie, co?

– Masz cholerną rację! – wycedził, ale nagle uspokoił się, choć w jego oczach wciąż jeszcze czaiły się niebezpieczne błyski.

– Skoro nie masz zamiaru wyjść za mojego kuzyna- dodał po chwili – przy następnym spotkaniu delikatnie wyjaśnisz Travisowi, że go nie kochasz.

– Myśli pan, że jestem zdolna zrobić to delikatnie? – szyderczo zapytała Leith.

Massingham kompletnie zignorował jej pytanie.

– Potem – ciągnął dalej – powiesz mu, że od chwili kiedy mnie ujrzałaś, nie możesz o mnie zapomnieć.

– A on ma w tę bajeczkę po prostu uwierzyć? – wtrąciła bezczelnie.

Znowu ją zlekceważył. Następne jego słowa jednak sprawiły, że naprawdę zapomniała języka w buzi.

– Na czas, który będzie konieczny, abyś mu wywietrzała z mózgownicy, zostaniesz moją dziewczyną. I – dodał groźnie, zanim zdołała zaprotestować – jeżeli zależy ci na pracy, a wiem, że tak jest, nie piśniesz ani słowa o tym, że sprawa jest ukartowana.

Leith powoli otrząsnęła się z szoku. Sprawy zaszły już za daleko, żeby teraz wszystko wyznać, zresztą i tak nie mogłaby tego zrobić. Naylor przejrzał jej blef, a ona nic nie mogła na to poradzić – co za cholerna kreatura!



57 из 126