
– Brak związku z jakimikolwiek agendami rządowymi. Doktor Emily Corelli, trzydzieści sześć lat, wybitna specjalistka w dziedzinie chirurgii dziecięcej z Detroit. Mąż, Tom, ma firmę budowlaną. Jedna córka, dziesięć lat.
– A druga?
– Jej siostra, Elizabeth Grady, dwadzieścia dziewięć lat, rozwódka. Fotoreporterka.
– Reporterka? – Esteban ściągnął brwi. – To mi się nie podoba.
– Przyjechała na zlecenie magazynu turystycznego.
– Ale dlaczego właśnie teraz?
Kaldak wzruszył ramionami.
Esteban skierował światło latarki na zdjęcia paszportowe przesłane wraz z faksem. Siostry wcale nie były podobne. Corelli miała ciemne, gładko zaczesane włosy, delikatne, regularne rysy twarzy, podczas gdy u Elizabeth Grady przykuwały uwagę przede wszystkim pełne usta, głęboko osadzone, piwne oczy, uparta broda, krótkie loczki, wypłowiałe na słońcu i znacznie jaśniejsze niż włosy Emily.
– Na jak długo przyjechały?
– Dwa, trzy tygodnie. – Kaldak umilkł. – Przez najbliższe dwa tygodnie nikt ich nie będzie szukał. Mają telefon komórkowy, ale już teraz są poza zasięgiem. A z Tenajo w ogóle trudno gdziekolwiek się dodzwonić, więc poczta nie od razu się zorientuje, że linia została przecięta. Możliwe, że nie wcześniej niż za tydzień przyjedzie ekipa, żeby ją naprawić.
– Do czego zmierzasz?
– Do wyeliminowania komplikacji. Po co je puszczać do Tenajo? Nim ktokolwiek zacznie ich szukać, pozbędę się obu tak, że nikt nigdy ich nie znajdzie.
– Uparty jesteś.
– Pozwól mi to zrobić dzisiejszej nocy. To najrozsądniejszy ruch.
– Ja zadecyduję, jaki ruch jest rozsądny – uciął Esteban. Co za zarozumiały bubek! – Nie masz pojęcia, o co idzie gra.
– I nie zamierzam podpytywać. Nie chcę skończyć jak Galvez. Esteban bacznie się przyjrzał Kaldakowi.
– Załatwiłeś go? Już?
Kaldak wyglądał na zaskoczonego.
– Oczywiście.
Estebana ogarnęło zadowolenie. Umocnił swoją pozycję. Ale nawet to jego nieporównywalne z niczym poczucie władzy Kaldak niwelował swoim chłodem i obojętnością. Esteban zmiął kartkę w kulę.
