
Achaja posłusznie opuściła głowę. Asija uderzyła ją w drugi policzek lewą dłonią. Czuła, że ciepło w okolicy brzucha zamienia się w żar.
– Dziękuj! – podsunęła jej ręce do ust.
– Dziękuję – wyszeptała Achaja przez zaciśnięte gardło i pocałowała ją w prawą dłoń. To już nie były pojedyncze łzy. Achaja płakała jak skrzywdzone dziecko.
– Naucz się robić to porządnie! – Asija uderzyła ją w twarz z taką siłą, że głowa Achai odskoczyła na bok. – No!
– Dziękuję pani… – Achaja pocałowała ją w rękę.
– A teraz powtórz!
– Jestem głupią dziewczyną – wyszeptała Achaja.
Asija znowu uderzyła ją w twarz. Czuła, że jeszcze moment i sama nie zdoła powstrzymać jęku. Ale w jej przypadku byłby to jęk rozkoszy.
– Dziękuję pani… Jestem głupia jak… – przełknięcie śliny. – Jak wiejska dziewka.
– Przeproś mnie!
Coś pękło w Achai. Opadła na kolana. Posłusznie schyliła głowę.
– Bardzo panią przepraszam, że ośmieliłam się panią rozgniewać.
Asija oddychała głęboko. Nie byłoby dobrze, gdyby służba zobaczyła, co się z nią dzieje. Patrzyła z góry na nagie ciało klęczącej przed nią dziewczyny. Triumf jakiego doznała urastał w jej oczach do czegoś najpiękniejszego w życiu. Ten dzień miał być ukoronowaniem uporczywych starań i nic już nie mogło jej przeszkodzić.
– Won! – krzyknęła na służbę. Dwie dziewczyny i chłopak znalazły się za drzwiami w czasie krótszym niż zaczerpnięcie oddechu. – No i co głupia krowo? Klęczysz przede mną golusieńka i całujesz dłoń, którą cię biłam – Asija uniosła palcem jej głowę tak, żeby tamta spojrzała jej w oczy. – Myślałaś, że ze mną wygrasz? – Przycisnęła ją do siebie tak, że jej duże piersi i szyja dotykały delikatnego materiału sukni. – Och, jaka ty jesteś głupia!
Dziewczęta patrzyły sobie prosto w oczy. Asija uśmiechała się lekko. Ciągle nie mogła uspokoić oddechu.
