
– Zaraz sprawdzę w komórce. No nie, akurat wykasowałem wszystkie połączenia. – Zirytowany doktor Kwieciński ocierał łysinę.
– A do ciebie kto dzwonił? – Pater zwrócił się do technika Jurka.
– Nasz stary. Dzwonił pod numer domowy. – Jurek nie odrywał się ani na chwilę od swej pracy. – Nie wiem dokładnie o której.
– Kurwa, mam dość – zasyczał zimny doktor. – Przesłuchujesz nas, Jarek, czy co? Nie masz nic lepszego do roboty? Widziałeś kiedykolwiek taką jatkę? W pokoju leży facet oporządzony jak prosię, a ty cierpisz na urażoną ambicję, bo nie zadzwonił do ciebie ten, co powinien? Lepiej odwróć swój sokoli wzrok od starodrzewu w parku i spójrz na to, co się tutaj dzieje!
– Nie używaj wulgaryzmów, Pawle – skrzywił się Pater i po raz pierwszy spojrzał na trupa leżącego obok wózka.
Dom Seniora „Eden", 18.06.2006, 13:20
Nie był to widok, który ktokolwiek chciałby długo pamiętać. Mężczyzna leżący na podłodze miał na stopach wygodne obuwie sportowe. Wystawały z niego skarpetki, opinające grube, owłosione łydki. Nogawki spodni były zrolowane i odsłaniały nogi prawie do kolan.
– Nogawki są w takim stanie, jakby ktoś usiłował je podciągnąć – powiedział do dyktafonu nadkomisarz Pater.
Na szarych spodniach, w okolicach pachwin, widniało kilka jasnożółtych plam. Pater przyjrzał im się dokładnie. Był to jakiś płyn lub wydzielina. Plamy zdążyły już stężeć, stwardnieć i nieznacznie pomarszczyć te kilka centymetrów kwadratowych materiału, które zostały przez nie pobrudzone.
– Jakiś płyn na nogawce – Pater starannie dobierał wyrazy – przypominający… przypominający…
– Zabrakło ci słowa, Jarek? – uśmiechnął się Kwieciński. – To nie to, o czym myślisz, zapewniam cię, nie to…
– Co zatem?
– Spójrz na jego palce. To właśnie to, co znajduje się na jego palcach.
Pater przesunął wzrok ponad biodrami i brzuchem trupa. Leżał na prawym boku. Całym tułowiem przyciskał swoją prawą rękę. Przedramię wznosiło się ku górze.
