
— Słuchajcie — powiedziałem — czy wszyscy dokładnie zdajecie sobie sprawę z tego, co to jest ekspedycja gwiezdna?
Spojrzeli na mnie ze zdumieniem. Oczywiście, że zdawali sobie sprawę. Lata nieprzerwanej powszedniości i wyrzeczenie na zawsze, gdyż kiedy wrócimy, wspomnienie o nas przekształci się w legendę.
Powiedziałem:
— Chcę wrócić na Ziemię wcześniej niż za sto lat.
— Ja też — rzekł Saburo.
— I ja też — dodał Larsen. — Na przykład dziś na kolację.
Artur Lepelier zmrużył oczy, a Ludwik powiedział z wolna:
— Chcesz zmniejszyć szybkość?
— Chcę wrócić do domu znacznie wcześniej niż za sto lat — powiedziałem. — Istnieje możliwość, żeby wykonać całą pracę i wrócić do domu nie za sto lat, ale za parę miesięcy.
— To niemożliwe — rzekł Mikimi. — Utopia — westchnął Artur.
Larri oparł podbródek na swych potężnych pięściach i zapytał:
— O co chodzi? Wytłumacz, kapitanie.
Do wyjścia w strefę ASL (absolutnie swobodnego lotu) pozostało jeszcze parę dni. Usiadłem w fotelu między Arturem i Larsenem i powiedziałem Siergiejowi:
— Wytłumacz.
— Wiadomo, że im mniejsza jest różnica między szybkością gwiazdolotu a prędkością światła, tym wolniej upływa czas w gwiazdolocie, zgodnie z teorią względności.
