„Muromiec” powoli nabierając szybkości oddalał się od Słońca, zmierzając prostopadle do płaszczyzny ekliptyki. Teraz czekało mnie zapoznanie towarzyszy z moim pomysłem. Na Ziemi wydawało mi się, że najtrudniejszą sprawą będzie uzyskanie zgody Rady Kosmogacji. Nie wątpiłem natomiast, że załoga zgodzi się bez wahania. W tej chwili zaś nie byłem już tego taki pewny. Spojrzałem na Sieriożę, który siedział przed pulpitem ‘ sterowania jedząc ciągutki i trochę się uspokoiłem. Sierioża wyraził zgodę już na Ziemi i razem broniliśmy tego pomysłu w Radzie. Skinąłem na niego i poszliśmy do mesy. Tutaj Larri grał z Saburo w szachy japońskie, mały Ludwik Porta grzebał się’ w filmotece, a Artur Lepelier starał się zapomnieć o dziewczęciu w pomarańczowej sukience.

— Słuchajcie — powiedziałem — czy wszyscy dokładnie zdajecie sobie sprawę z tego, co to jest ekspedycja gwiezdna?

Spojrzeli na mnie ze zdumieniem. Oczywiście, że zdawali sobie sprawę. Lata nieprzerwanej powszedniości i wyrzeczenie na zawsze, gdyż kiedy wrócimy, wspomnienie o nas przekształci się w legendę.

Powiedziałem:

— Chcę wrócić na Ziemię wcześniej niż za sto lat.

— Ja też — rzekł Saburo.

— I ja też — dodał Larsen. — Na przykład dziś na kolację.

Artur Lepelier zmrużył oczy, a Ludwik powiedział z wolna:

— Chcesz zmniejszyć szybkość?

— Chcę wrócić do domu znacznie wcześniej niż za sto lat — powiedziałem. — Istnieje możliwość, żeby wykonać całą pracę i wrócić do domu nie za sto lat, ale za parę miesięcy.

— To niemożliwe — rzekł Mikimi. — Utopia — westchnął Artur.

Larri oparł podbródek na swych potężnych pięściach i zapytał:

— O co chodzi? Wytłumacz, kapitanie.

Do wyjścia w strefę ASL (absolutnie swobodnego lotu) pozostało jeszcze parę dni. Usiadłem w fotelu między Arturem i Larsenem i powiedziałem Siergiejowi:

— Wytłumacz.

— Wiadomo, że im mniejsza jest różnica między szybkością gwiazdolotu a prędkością światła, tym wolniej upływa czas w gwiazdolocie, zgodnie z teorią względności.



12 из 237