— Jakie? — zapytał Larri.

— Pięciokrotne. Aloo nawet siedmiokrotne.

— O — rzekł Porta. — To niedobrze.

— To znaczy, że ja będę ważył pół tony — powiedział Larri i ryknął takim śmiechem, że wszyscy zadrżeli.

— A Rada wie? — zapytał Saburo. Miał on duże poczucie odpowiedzialności.

— Oni nie wierzą, że coś z tego wyjdzie — odparł Siergiej. — Ale zezwolili… oczywiście, o ile wy się zgodzicie.

— Ja też nie wierzę — rzekł bardzo głośno Artur. — ‘Przeciążenia, indywidualne hipotezy… Na czym oprzecie te hipotezy?

Zagłębili się w dyskusji, a ja poszedłem do kabiny sterowniczej. Rzecz jasna, że nie przestraszyli się przeciążeń, chociaż wszyscy dobrze wiedzieli, czym to pachnie. Zgadzali się już, oponował tylko Artur, który okropnie chciał, żeby go przekonali. W pół godziny później przyszli wszyscy razem do kabiny sterowniczej.

— Bierzmy się do dzieła, kapitanie — powiedział Larri.

— Wrócimy do domu — dodał Artur. — Do domu. Nie po prostu na Ziemię, ale do domu.

— Nawet jeżeli nam się nie uda — stwierdził Saburo — to bezwzględnie trzeba przeprowadzić doświadczenie.

— Co prawda pięciokrotne przeciążenie… — Porta znów poruszył palcami.

— Tak, pięciokrotne — powiedziałem. — Nawet siedmiokrotni. I to nie jeden dzień, nie tydzień. Jeżeli wytrzymamy.

Było to tak trudne, że chwilami sądziliśmy, że nie wytrzymamy. W ciągu pierwszych miesięcy powoli zwiększałem przyspieszenie. Mikimi i Zawiałow sporządzili program cybernetyczny i przyśpieszenie zwiększało się automatycznie o jeden procent na dobę. Miałem nadzieję, że zdołamy się chociaż trochę przystosować. Ale okazało się, że to niemożliwe. Zmuszeni byliśmy zrezygnować z treściwego jedzenia i odżywialiśmy się bulionami i sokami. Po stu dniach nasza waga zwiększyła się trzykrotnie, a po stu czterdziestu — czterokrotnie.



14 из 237